Poznanskie barany. HERODY/ Herodenspiel von Stefan Kosiewski. Akt II.
|
|
tefan Wierzba

Mądrość polityczna kierowała krokami mojego Wielkiego Imiennika w kolejnych latach tak, by mógł w mowie na zakończenie III Tygodnia Kultury Chrześcijańskiej w Warszawie 30 kwietnia 1977 r. powiedzieć: "... nie pozwolimy, aby ktokolwiek uważał Naród Polski za naród bez swojej własnej mowy ojczystej, bez własnej twórczości, bez dziejów kultury, na którą nas - jak widać stać"(ibid. 771).
Stefan Kosiewski: O wartosci etosu
W domu powieszonego nie mówi się o premierze Kaczyńskim - przypomniał prokuratorom nazajutrz po znalezieniu ciała ofiary Tomasz Sakiewicz (Gazeta Polska, organ PiS-u) donosząc nadgorliwie i dla każdego całkowicie niepotrzebnie zaraz po skutecznym zadeptaniu śladów przez bandę osobników żydowskiego pochodzenia zatrudnionych w stołecznej policji w celu zadeptywania na miejscu przestępstwa śladów zapachowych i dowodów po mordercach gen. Papały oraz każdej innej ofiary żydowskiej dintojry a także od stawiania głupiego pytania: kto na śmierci zabitego mógł skorzystać?
Skorzystał morderca, który za darmo palcem nie ruszy i ktoś musiał mu przecież zapłacić za wykonanie tego zlecenia zainscenizowanego post mortem z drobiazgowością pijarską; telewizor ze stopklatką zatrzymaną nieprzypadkowo przecież na twarzy wybranego członka mafii zainstalowanej w Polsce po Magdalence, sznurek akurat od snopowiązałki, worek bokserski, przy którym Lepper pozował jak naiwne dziecko do fotografii przed starciem się przed kamerami w debacie przedwyborczej z Jarosławem Kaczyńskim. Czy mało prokuratorom szczegółów, żeby przesłuchać Sakiewicza jako podejrzanego o świadome kierowanie śledztwa na fałszywe tory, mataczenie i ściemnianie, robienie zadymy, ogłupianie Narodu Polskiego w Gazecie Polskiej, żeby tylko odsunąć w każdy sposób podejrzenie nasuwające się każdemu nieodparcie, że na śmierci Andrzeja Leppera skorzystał politycznie ten, co z żywym miał konkurować, a z zabitym już nie musiał.
Jarosław Kaczyński przed wciągnięciem Leppera i Giertycha w bagno zdradzieckiego porozumienia koalicyjnego, tzn. przed uśpieniem ich czujności przyznaniem stanowisk wicepremierów RP oraz przed kupieniem fotelami tudzież budżetami ministrów ich kolegów partyjnych, zasłynął szeroko z obżydliwej denuncjacji dokonanej na obu tych nieszczęsnych politykach w Fundacji Batorego, która jest prawdziwą piątą kolumną u wozu ciągniętego w Polsce przez każdego premiera. Otóż Jarosław Kaczyński doniósł tam żydom amerykańskim, bo Fundacja Batorego zainstalowana została w Polsce za milion dolarów amerykańskich, które żydoski spekulant Sorosz, który robi też m.in. za dobrodzieja, filantropa, wydał na założenie w Popeerelu przedstawicielstwa firmy właśnie w czasach, kiedy spółkę z udziałem kapitału zagranicznego można było założyć bodaj za 5 tys. dolarów, a partię taką jak Porozumienie Centrum Kaczyńskich zakładało się bez grosza biorąc kapitał zakładowy z powietrza, jak mawiał żyd Baksik, któremu kuriera z dokumentacją zasiekano na koniec dla przykładu pod Warszawą maczetą dla jasności, żeby było jasno, jak chce tego tradycja, rytuał bandy, honor organizacji.
Lepper nie dystansował się, nie odcinał od ludzi, był przystępny i ufał rozmówcom w każdym starając się dostrzec ewentualnego partnera w teatrze działań rozgrywanych na scenie politycznej. Kolegę - jak mówi się to jednym słowem. Nie otaczał się siedmiu zbójami, ochraniarzami jak Kaczyński przypadkowo po śmierci Leppera, który musi mieć chyba jednak jakieś poważne powody, żeby obawiać się o swoje życie. Nie posiadając najmniejszej wiedzy na temat przyczyn tego wydawania pieniędzy trudno nam zatrzymywać się i deliberować nad zasadnością wydawania środków finansowych na ten cel nie z prywatnej przecież w ostateczności kieszeni ochranianego.
Należy zatem w tym miejscu nie omieszkać nadmienić w interesie Narodu Polskiego (kierując te słowa w pierwszym rzędzie do tych, co siedzą na różnych akademiach w pierwszym rzędzie na widowni), że istnieje wszak możliwość szerokiego zastosowania rozwiązania wskazanej Prywaty Kaczyńskiego do likwidacji bezrobocia w Polsce. Wystarczy bowiem, że każdy złoczyńca żydokomunistyczny, w pierwszym, drugim i trzecim pokoleniu jakoż i celebryta tudzież każdy inny artysta żyjący sobie bardzo dobrze nie wiadomo za co zatrudni po siedmiu zbójów do do ochrony własnej dupy, a już nie będą musiały dzieci tych gangsterów chodzić głodne do szkoły bez śniadania, bo szkoły się zlikwiduje jako niepotrzebne w Raju.
Reasumując pytamy: komu zależało na tym, żeby odciągnąć uwagę całej Polski od Kręgu Podejrzeń, które to pojęcie w celu defamacji Andrzeja Leppera wymyślił prawnik Jarosław Kaczyński po to, żeby bezkarnie i bezprawnie móc jako były premier pomówić wicepremiera Leppera i rzucić go żywcem psom na pożarcie? Kieruje się to pytanie rzecz jasna do Prokuratury w Warszawie, która winna zapytać Sakiewicza, czy mataczył sam, czy też w porozumieniu z innymi, bez wskazywania palcem na Jarosława Kaczyńskiego, który musi wreszcie kiedyś odejść z polityki, czyli od koryta.
Narodowi w trudnych czasach potrzebna jest zgoda. Symbolizuje zgodę (po łacinie: consens) jedna osoba integrująca Naród; w sierpniu 1980 r. taką rolę odegrał Wałęsa i jako taki pozostał w pamięci świata, niestety miesza się biedakowi od bogactwa w głowie i chciałby uchodzić za męża stanu, dlatego bredzi w tych dniach, że Polsce... grozi rewolucja. Wałęsa straszy Polaków wizją krwawego przewrotu, bo jemu brzuch się zawiązał i fotografuje się z rozpiętą na całego koszulą na plaży w Ameryce, wsadza obżydliwe fotki do internetu jak głupi i straszy dzieci rewolucji rewolucją, której ubowcy drugi raz przecież za niego robić nie będą, bo po co? Przejęli już na własność i przepisali na własność swoich dzieci to, o co im szło.
Wałęsa jest wożony po całym świecie a ciągle ma tych samych, niedobrych, bo do niczego się nie nadają poza tym, złych, żydowskich doradców, których symbolizują: Jan Krzysztof Bielecki i prof. od polskiego Maria Janion. Można zrozumieć, że Bielecki i Janion nie chcą Wałęsy osobiście podsadzać do skoku przez płot hipermarkietu ze względu na wspomniany brzuch, ale żeby w Gdańsku nie było żadnego księdza, osoby duchownej, która mogłaby przemówić Lechowi do rozumu słowami Pisma św., które wyraźnie mówi przecież: Nie ma przywódcy we własnym kraju.
Wałęsa ma do odegrania wciąż jakąś rolę w krajach, gdzie się na nim jeszcze nie poznali i dlatego mu za to dobrze płacą, bo do ogłupiania ludzi i prowadzania narodów po manowcach potrzebny jest taki dziwolud dla ciekawskich, bo nienasycony jak głodomomór, którego w dawnych wiekach woziło się w tym celu w klatce po jarmarkach.
W Niemczech, z których kieruję dzisiaj do Państwa te słowa jako były dziennikarz Radia Wolna Europa, były korespondent Tygodnika Solidarność kierowanego przez Jarosława Kaczyńskiego, były redaktor tygodnika Solidarność Jastrzębie, a wcześniej jeszcze przywódca strajku w PWD Prodryn w Katowicach, bo musiał gdzieś pracować facet wyrzucony w 1977 r. ze studiów polonistycznych "za postawę niegodną studenta PRL", czyli krótko mówiąc za działalność opozycyjną, antykomunistyczną, wolnościową i skazany wyrokiem sądu w Sosnowcu w marcu 1978 r. m. in. za naruszenie nietykalności cielesnej pracownika Komendy Wojewódkiej Milicji Obywatelskiej, który nie chodził w mundurze, tylko uchodził w moim środowisku studenckim za studenta, bo był prowokatorem i kapusiem i jako taki miał prawo oberwać, nawiasem mówiąc; w Niemczech taki sam opozycjonista antykomunistyczny jak ja, kieruje dzisiaj instytucją taką samą jak w Polsce IPN. Proszę sobie wyobrazić, że ten człowiek odkrył niedawno, że w jego instytucji, w tym tzw. Urzędzie Gaucka zatrudnionych jest kilkudziesięciu przynajmniej byłych oficerów i tajnych współpracowników STASI. To tak, jak gdyby w Polsce ubowcy zatrudnili w Instytucie Pamięci Narodu żydokomunistów po to, żeby ten Michnik i Holzer i kto tam jeszcze trzeci z nimi był tygodniami dopuszczony przez Kiszczaka do grzebania w aktach - nie będę zaszczycał wymienianiem przybranego być może nazwiska, wyczyścił im te wszystkie akta, posprzątał parszywą przeszłość o donosach tymi samymi dłońmi, którymi ten nieszczęśnik kwitował pieniądze za te donosy tak samo jak Wałęsa, który się do tego przyznał w telewizyjnej rozmowie z córką żydokomunistów Olejnik, która ojca miała w UB tak samo jak prezydent Komorowski miał obojga teściów nazwiskiem Dziadzia, którzy wybrali go sobie szczęśliwie na zięcia.
Komorowski robi za prezydenta w Polsce, a w Niemczech zwolniło się ostatnio w zaprawdę zawstydzających warunkach stanowisko (zaistniał vacat) a nikt nie wpadł przy tym na pomysł, żeby tego uczciwego chłopca awansować, który miał znowu odwagę jako pierwszy przeciwstawić się ubowcom i zapowiedział im, że mają sobie odejść z pracy w tym kierowanym przez niego Urzędzie Gaucka, po dwudziestu latach od tzw. obalenia berlińskiego muru, bo jeśli tego nie zrobią po dobroci, to ich powyrzuca.
Wyobraź sobie, moja Droga, że te wszystkie tzw. partie demokratyczne w Niemczech zaproponowały na to nominalnie najwyższe stanowisko w państwie nie tego, który cierpiał na własnym ciele za wolność drugich ludzi, całego swojego narodu, lecz umówiła się ta banda czworga (CDU/CSU, SPD, FDP, Grüne), jak to nieładnie wzorem chińskim nazywa się w Polsce pięć albo i więcej już band składających się z ludzi, którzy z podziałów partyjnych kpią sobie w żywe oczy i przełażą z jednej bandy do drugiej; Czarnecki i Sikorski, żeby pozostać tylko przy tych dwóch żydach.
Tak więc postanowili zgodnie zrobić prezydentem RFN-u osobę duchowną, pastora luterańskiego, ojca czworga dzieci, który nie żyje z żoną, bo ma ten dziadek 72-letni teraz młodszą kobietę w Norymberdze i żyje z nią bez ślubu, więc nie wiadomo, kto będzie po stronie niemieckiej Pierwszą Damą przy pierwszym oficjalnym spotkaniu polsko-niemieckim, bowiem papież Benedykt nie może protestantom unieważniać zawartych w złej wierze małżeństw chociażby nawet chciał po znajomości, więc albo teraz szybko weźmie ten Gauck rozwód, albo ta koalicja załatwi to w drodze nowego uregulowania ustawowego, albo przyjedzie do Polski ten przezydent o hebrajskim imieniu Joachim z tą kobietą na wiaderku.
Takie jaja w demokracji, moja Droga i nie wiadomo, czy Niemcy mogły uniknąć nowego skandalu, bo Joachim Gauck to przecież w Berlinie tak samo jak Michnik z Holzerem u Kiszczaka pierwszy warował jak pies pod drzwiami tego STASI z aktami, a czy pastor nie miał obowiązku w tym czasie odprawiać nabożeństw, służyć swojemu powołaniu? Joachim Gauck zatrudnił do pracy w niemieckim IPN-ie tych kilkudziesięciu ubowców, współpracowników STASI. Teraz wybrali go prezydentem Niemiec posiadając tę niechlubną wiedzę o człowieku, który pełne usta ma morałów jak w Polsce Bartoszewski, do którego za chwilę wrócę zapowiadając najpierw, że w kościołach rzymskokatolickich Diecezji Przemyskiej odczytany będzie 26 lutego List pasterski ks. abpa Józefa Michalika, w którym widać jednak zbyt dużo uwag ogólnych, powierzchownego ślizgania się po powierzchni poważnych problemów, jak gdyby Pasterz mówił tylko do ludzi prostych, gorzej od niego wykształconych i w czasach stalinowskich, kiedy nie można było nazywać zła po imieniu.
Wzywa abp Józef Polski Naród Katolicki świętymi słowami: "Niech w rodzinach nie zabraknie modlitwy za emigrantów i przebywających poza granicami Ojczyzny. Ich walka o sukces nie zawsze usłana jest różami. Wspierajmy ich szczerą, życzliwą miłością w podtrzymywaniu wiary i poczuciu godności mimo przeżywanych trudów".
Po latach poniewierki na emigracji politycznej miło jest tułaczowi być ubogacony przytoczoną mową, w której tak wzniosłe słowa; Bóg Zapłać, księżę Biskupie, Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski. Eminencjo, niech Bóg Wam błogosławi, prowadź prostą drogą do Pana Boga.
Krętactwo w polityce, kulturze, nauce to zasada i dziedzina ludzi złej woli, żmijowe Plemię Szatana mataczy i miesza pośród Polaków i Niemców, między innymi narodami Europy; ks. abp Michalik mówi wyraźnie: "Metodą szatana jest kłamstwo. A ileż tego kłamstwa, manipulacji, fałszywych oskarżeń i niedotrzymanych obietnic krąży między nami i po całym świecie?! Jakże łatwo ludzie idą za fałszywymi prorokami także dziś".
W Polsce dwa dni temu fałszywy profesor Bartoszewski, który tak samo jak Szymborska i Kwaśniewski nie uzyskał nigdy nawet tytułu magistra, bo nie skończył żadnych studiów, obchodził nieskromnie prywatną uroczystość 90. rocznicy urodzin w publicznych salach Zamku Królewskiego na koszt Kancelarii Prezydenta RP, która za Kaczyńskiego kupowała tysiące buteleczek alkoholu dla potrzeb kateringu lotniczego a skończyło się to tak, jak wiadomo.
Nie wiem, jak skończy się to zawstydzenie z Bartoszewskim, którego urodziny Komorowski świętował z Tuskiem, Borusewiczem, Schetyną i innymi na sposób chucpiarski i purimowy pod haslem: "Warto być przyzwoitym", bo taki tytuł miała pierwszy książka wydana przez Władysława Bartoszewskiego w tzw. III Rzeczyposopolitej, który nawiasem mówiąc nosi takie same ładne imię jak pianista Szpilman i mój śp. ojciec po królu Jagielle, którego biskup Oleśnicki, Książę Siewierza i pan Czeladzi uratował od niemieckiego miecza pod Grunwaldem.
My, Polacy mamy Pana Boga w sercu i etos szlachecki, dlatego nigdy za Boga nie przyszło by żadnemu Katolikowi połączyć ze sobą zobowiązania moralnego, wyższej konieczności, nakazu bycia przyzwoitym, przyjętego na siebie z samego urodzenia, z czymś takim jak myśl o użyteczności, osiąganiu w życiu jakichkolwiek korzyści. Przyzwoitym się jest i to jest wartością w rozumieniu filozofii, ale nie wolno powiedzieć: warto być przyzwoitym, bo to się opłaci; warto wystąpić w roli przyzwoitki dla premiera i prezydenta RP, bo za to płacą stanowiskiem ministra, chociaż się nic już nie musi robić.
Stefan Kosiewski: O wartosci etosu 20120220 Abp Jozef Michalik Niech w rodzinach nie zabraknie modlitwy za emigrantów - ks. abp Jozef Michalik
Człowiek ma być przyzwoity także wtedy, kiedy nie warto być przyzwoity, bo za przyzwoitość wyrzucają np. ze studiów, płaci się za przyzwoitość kolegia i wyroki sądów. Młody chłopak w NRD, który dzisiaj kieruje Urzędem Gaucka, szedł do więzienia za przyzwoitość tak samo jak przyzwoity František Bednár na Słowacji za swoją przyzwoitość siedział we więzieniu przez kilka lat w czasach komunistycznych. Nastała już tak zwana aksamitna rewolucja i Havel odzyskał na tej podstawie majątek pożydowski po ojcach, a Franek nadal nie był wypuszczany na wolność, chociaż różni, poważni ludzie pisali w tej sprawie do uwłaszczonego prezydenta Havla.
A co ma Franek, który w zeszłą niedzielę przemawiał do swoich Rodaków na Rynku w Koszycach i mówił im, co z nimi robią inni ludzie dla swych prywatnych korzyści? Co ma ten Przyjaciel mój oprócz mojej przyjaźni niewymiernej?
Co ma radiolog Kraszewski, którego ja szanuję i tytułuję doktorem jak żydy Bartoszewskiego tytułują profesorem. Co ma mój dr Kraszewski, który chciałby być dobrym ojcem dla swojego syna, jak Franek jest wzorem dla swoich chłopców, żeby wpajać w nasze własne dzieci Bożą świadomość, że jest etos, świat obowiązków i wartości niewymiernych, który jest prawdziwie, lecz w innym wymiarze, niż przyzwoitość, dla której warto, żeby minister Bartoszewski, który jest od dobrych stosunków polsko-niemieckich zajął się wreszcie odpowiedzią na pytanie, dlaczego Ambasador dr Marek Prawda nie zajmuje się tematem psucia przyjacielskich stosunków polsko-niemieckich przez wskazaną mu i przesłaną vlisko przed rokiem publikację, w której podkreśliłem czerwonym mazakiem słowa "polnische Konzentrationslager".
Nie może być tak, że Polak w Niemczech mówi do swojego Ambasadora: ubliżają nam, plują panu w gębę, a ten nie rozmawia ze mną o wartościach. Minister Bartoszewski zajmuje w Polsce stanowisko, na którym ktoś inny mógłby zwyczajnie pracować i nakazać np. temu ambasadorowi zająć się wskazaną sprawą, albo podać się do dymisji, jak podał się ostatnio w Niemczech prezydent, który mieszał jak w geszefcie żydoskim mydło i powidło: wartości i korzyść osiąganą osobiście.
Radiolog Kraszewski jest krzywdzony od lat w Niemczech przez urzędy w korzystaniu ze swoich praw przyrodzonych i niewyjętych praw ojca. Mówię o tym, bo mnie to boli i jestem zdania, że urzędnicy w Niemczech mogą sobie żyć w związkach homoseksualnych jak wicekanclerz Westerwelle, nie powinni jednak utrudniać ojcom wychowywania własnych dzieci. A biskup Józef Michalik nie ustrzegł się we wspomnianym liście błędów, bo odnosząc się do zamieszczonego w jednym z wydawanych na Zachodzie tygodników katolickich wywiadu z panią Marguerite Peeters robiącą w Brukseli za dyrektora Instytutu na rzecz Dialogu Międzykulturowego powtarza za nią bez większej refleksji dokonaną ocenę: "...że ta nowa kultura globalna wyrasta z postmodernizmu, który promuje relatywizm moralny, aborcję, małżeństwa jednopłciowe, homoseksualizm itd. … a wszystko to dzieje się przez globalne, światowe, polityczne ukierunkowanie tejże rewolucji kulturowej, wykluczającej Boga i Jego przykazania".
Brukselska pani Peeters mówi o "małżeństwach jednopłciowych", Pasterz Kościoła winien jednak zboczenie seksualne nazywać zboczeniem bez względu na to, co masoneria światowa zechciała przestać uważać stosunkowo dopiero niedawno za chorobę psychiczną.
Abp Michalik omawiając wspomniany wywiad powtarza za panią Peeters, że "potrzebna jest społeczna, a nie tylko indywidualna reakcja wobec promowanych rozluźnień moralnych. Potrzebna jest wspólna, zbiorowa reakcja społeczeństw i narodów. Naród polski – jak napisała, mówi Biskup - szczególnie dobrze wie, co to przeciwstawianie się i walka…".
Padają nazwiska, które pani Peeters skojarzyła z odwagą i Narodem Polskim: Wojtyła, Wyszyński i Popiełuszko. Lektura ks. biskupa w: Moja Rodzina, nr 1, 2012, 4-5 a sprawozdanie z niej w zapowiedzianym do odczytania w kościołach 26 lutego a udostępnionym już w internecie pod adresem: http://jmichalik.episkopat.pl/dokumenty/4134.1,Wielki_Post_Chrystusowy_i_nasz_list_abp_Michalika_na_Wielki_Post_2012.html właśnie w tym celu, żeby przyczytać i rozważyć w spokoju ducha.
Przychodzi wtedy bowiem refleksja, iż odwagę kojarzymy zazwyczaj z kimś, kto zdobywa się na nią kierowany etosem, wychowaniem w duchu opowiadania się zawsze po stronie Prawdy, bez względu na to, czy to warto. Odważny był ks. biskup Stefan Wyszyński podczas ingresu do katedry lubelskiej 26 maja 1946 r., kiedy otwarcie głosił: "...Mądrość polityczna polega nie na niszczeniu odrębności, tylko na ich uzgadnianiu dla wspólnego dobra. W imię tej prawdy, wyższą mądrością jest współpraca, niż walka klas. Dobrze pomyślana współpraca znajdzie miejsce i dla Boga w fabryce, i dla zasad moralnych w gospodarce, i dla sprawiedliwości w rozdziale dochodu społecznego, i dla robotnika w życiu obywatelskim i gospodarczym i dla uznania godziwych pragnień awansu społecznego..." (Stefan Kardynał Wyszyński Prymas Polski: Nauczanie społeczne 1946-1981, s. 11-12.).
Nie odwaga, lecz roztropność nakazała jednak ks. biskupowi Stefanowi w liście pasterskim na adwent tego samego, 1946 r. roku przy okazji poddawania krytyce tzw. życia publicznego narodów za nieufne odnoszenie się do człowieka "zwłaszcza do jego istotnych wartości - rozumu i woli obywateli" mówienia źle o państwowości i rzeczywistości hitlerowskiej; ralna i wszechobecna rzeczywistość żydokomunistycznej okupacji mordowała księży tak samo jak Polaków i członków Kościoła, którzy nie posiadali święceń kapłańskich, dlatego ks. biskup Stefan Wyszyński zauważał z rozwagą: "Państwo ma prawo naginać wolę obywateli do granic zakreślonych potrzebą powszechnego dobra społeczeństwa(...) Państwo ma prawo naginać, ale nie łamać..." (ibid. 16).
Mądrość polityczna kierowała krokami mojego Wielkiego Imiennika w kolejnych latach tak, by mógł w mowie na zakończenie III Tygodnia Kultury Chrześcijańskiej w Warszawie 30 kwietnia 1977 r. powiedzieć: "... nie pozwolimy, aby ktokolwiek uważał Naród Polski za naród bez swojej własnej mowy ojczystej, bez własnej twórczości, bez dziejów kultury, na którą nas - jak widać stać"(ibid. 771).
Naród Polski tak samo jak inne Narody stać nie tylko na wykazywanie odwagi, stać nas na roztropność i mądre, konsekwentne opowiadanie się po stronie wartości. Bogu dzięki, że po tej samej stronie mamy Pasterzy Kościoła świętego.
Z Panem Bogiem z Frankfurtu nad Menem mówił Stefan Kosiewski
http://soundcloud.com/mysowa/stafan-kosiewski-o-wartosci
http://sowa.quicksnake.pl/Andrzej-Lepper/Stefan-Kosiewski-O-wartosci-etosu

En 1929 mis abuelos partieron a Sud América a bordo del "Arlanza". Mi homenaje y gratitud hacia ellos para siempre.
La Hora de Polonia 10 godz. temu · ·
7
Maria Bujnowski Me saco el sombrero!! 10 godz. temu ·
Martha Wesolowski papa llego en septiembre 1929!!!!pero desde polonia pero lo trajo el tio Felix escapando por la frontera alemana no se en que barco 6 godz. temu ·
Mirta Mirkowsky DESDE EL 4 DE SEPTIEMBRE DE 1941 HASTA EL 18 DE OCTUBRE DE 1946 CUMPLIÓ SUS SERVICIOS EN LA FUERZA POLACA DADO DE BAJA CON HONORES LLEGO A LA ARGENTINA EN EL AŃO 1948 MI PAPÁ ERA UN GRANDE TOMÓ PARTE DE LAS OPERACIONES EN FRANCIA , BÉLGICA,HOLANDA Y ALEMANIA DEL 29/7 /1944 A 8 /5 /1945 AMO MUCHO A MI PAPÁ AUNQUE HOY NO ESTE SIEMPRE LO LLEVO EN MI CORAZÓN. 6 godz. temu · ·
3
La Hora de Polonia Gracias queridos amigos y oyentes por estos comentarios. 3 godz. temu ·
Juan Nicky Porębski Yo si te digo, te miento :S 3 godz. temu ·
Stefan Kosiewski http://kurpie.blox.pl/2007/05/Adam-Kosiewski-ur-w-1895-r-przyplynal-do-Nowego.html
Adam Kosiewski, ur. w 1895 r. przypłynął do Nowego Yorku 19 ...kurpie.blox.pl
...Czuły na ludzką krzywdę, patriota polski, choć wywodzący się po matce z żydowskiej rodziny... - Maciej Pinkwart: Góralu, czy ci nie żal? http://www.pinkwart.pl/artykuly/Sciezki/Sciezki4.htm

...In Rahmen dieser Informationsveranstaltung werden Ihnen die Grundzüge des Gemeinnützigkeits- und Spendenrechts vorgestellt. Im Anschluss daran haben Sie Gelegenheit, den Steuernexperten des Hessischen Finanzministeriums sowie der Frankfurter Finanzämter allgemeine Fragen zur steuerlichen Behandlung gemeinnütziger Vereine vorzutragen. Diese werden versuchen, Ihre Fragen umfassend zu beantworten und Ihnen auf diese Weise Hilfestellung für Ihre ehrenamtliche Tätigkeit zu geben. Wir würden uns freuen, Sie zu dieser Veranstaltung begrüßen zu dürfen...
...organizacje nasze rozliczane są nie tylko przez swoich Członków ale i przez Urząd Finansowy z prowadzonej przez nas działalności; w zał. przesyłam Freistellungsbescheid z 2 marca 2011 r. wystawiony przez Finanzamt Frankfurt uznający po raz kolejny od 1992 r. Polskie Stowarzyszenie Szkolne OSWIATA/ Polnischer Schulverein OSWIATA in Frankfurt am Main e.V. za organizację wyższej użyteczności publicznej po sprawdzeniu prowadzonej przez nas działalności, także finansowej.... Stefan Kosiewski do Ambasadora RP o rzekomo polskich obozach koncentracyjnych sowa (») | 9. 3. 2011 | gelesen: 769x | Kommentare: 1, letzter: 10. 8. 2011
co zrobic, zeby dostac od Niemcow kase na prosbe niemieckiego Ministra Kultury
sowa (») | 2. 11. 2011 | gelesen: 126x |
sowa (») Wczoraj w kategorii Stefan Kosiewski,
http://api.spreaker.com/download/episode/733921.mp3
Szanowny Panie Zbyszku,
niezmiernie mi przykro, ale nie mogę ze względów naturalnych (bo mnie to odrzuca organicznie jako rzecz bżydka), nie mogę za darmo i bez tzw. wyższej potrzeby, czy też wyraźnego wskazania z Nieba, nagłaśniać żadnej działalności prowadzonej przez to, co Polacy mylnie i na swoją zgubę nazywają żydami, a co pogubiło się chyba zupełnie w świetle ostatnich rezultatów badań naukowych prowadzonych nad DNA ludzkości na całym globie ziemskim, albowiem badania te dowiodły niezbicie i ze zrozumiałą dla przeciętnego internauty prostotą, iż nie są to wcale żadne żydy, lecz
Stefan Kosiewski i Andrzej Kaczorowski, Konsul Generalny RP w Kolonii
prawdziwie diabelska mieszanka turecko-tatarska, chazarska banda kundli - jak nazwał to plemię Szatana wielki pisarz Melchior Wańkowicz (vide: Wańkowicz: Dzieła Emigracyjne wydane w Warszawie 1992 r. pod red. Aleksandry Ziółkowskiej przez Wydawnictwo Polonia); Melchior Wańkowicz, urodzony Polak (szlachecka nacja) poświęcił cały tom zatytułowany "Kundlizm" zjawisku zażydzenia Polskiego Narodu, które sprowadzało się do tego w skrócie mówiąc, że od Sredniowiecza ta pochodząca z Azji grupa ludzi podawała się za żydów używając struktury państwowo-oganizacyjnej znanej jako: Chazaria/ Chazarenreich, Khazar, zaś od czasów Emmanuela Kanta zaczęła udawać Europejczyków z Królewca, Francuzów, Prusaków i Rosjan a w XX w. także fałszywie podawała się za te Narody, które uzyskały niepodległość państwową: Polaków, Czechów i Słowaków, Litwinów, Łotyszy, Estończyków, Chorwatów, Rumunów (ale nie Romów), Serbów, Bułgarów i Węgrów dla opanowania tych narodów od wewnątrz także poprzez wymordowanie historycznych elit i zastąpienie ich swoimi ludźmi z tzw. awansu społecznego, patrz: żydokomunistyczna Szymborska, którą do Zycia Literackiego wprowadził na etat komisarz Koła Młodych ZLP Adam Włodek, z którym współżyła seksualnie, on zaś poduczył ją trochę pisania wierszy (studiów i szkół żadnych jako samouk dziewczyna nigdy nie skończyła) a po podpisaniu rezolucji wzywającej żydokomunistyczne władze w Polsce do zamordowaniu m.in. ks. bpa Kaczmarka wstydliwie ukrywała się przed moralną odpowiedzialnością za to obżydliwe podjudzanie bandytów do mordu, dopóki tajny kahał w Sztokholmie nie zaczął wywierać wpływu na Komitet Noblowski w celu wywyższenia chołoty pochodzącej z Polski (tym sposobem żyd i mason Miłosz dostał się z Noblem do katolickiego kościoła w Krakowie na Skałce, natomiast chciałoby się w tym miejscu zapytać, gdzie jest pogrzebany Moralista Polski Zbigniew Herbert, w jakim Panteonie Polaków?
Zbyszek... Pan ma na imię tak samo jak Poeta i drugi, Wielki Polak, ksiądz i jeden z najwybitniejszych mężów stanu w historii Narodu Polskiego, dwukrotnie mianowany kardynałem, przez dwóch papieży, Biskup Krakowa i Książę Siewierza, który nabył to księstwo za 6000 srebrnych groszy. I ten Oleśnicki nie tylko, że uratował od śmierci króla Jagiełło pod Grunwaldem ale i był regentem, czyli rządził faktycznie Wielką Polską Jagiellońską za Władysława Warneńczyka, który jako dziesięcioletni królewicz został ukoronowany.
Księstwo Siewierskie (źródło: wikipedia)
Gdzie może Polak i Katolik zanieść kwiatek, zapalić znicz ofiarny? W katolickiej katedrze na królewskim Wawelu masoneria pochowała przed wojną Piłsudskiego, który nie był katolik, lecz protestant dla potrzeby ślubu z żydówką i rewolucjonista, zażarty socjalista, żyd i mason a przy tym nie zgadzał się na ten pochówek Książę Kościoła w Polsce, więc go sanacja złamała.
Niedawno masońska Grupa Windsor, której członkiem był Lech Kaczyński bez łamania kardynała Dziwisza pochowała syna żydokomunisty w przedsionku do mauzoleum marszałka, który pod Warszawą zostawił Wojsko Polskie w okopach i uciekł do kochanki składając po cichu dymisję ze stanowiska Naczelnego Wodza na ręce premiera Witosa, a potem gen. Zagórskiego, który mógł ujawnić całą tę prawdę, sanacja zamordowała jak Popiełuszkę, który w nowszych czasach wydał się, że za dużo wiedział.
Prof. Wolf-Powęska znana jest z tego, że utrzymywała się od wielu lat za pieniądze otrzymywane m.in. za prowadzenie pseudonaukowej działalności antypolskiej na szkodę Mniejszości Polskiej w Niemczech. Jako Prezes Polskiego Stowarzyszenia Szkolnego OSWIATA in Frankfurt am Main e.V. informowałem o tej partyzantce w stylu braci Bielskich wielokrotnie osobiście i w różnych publikacjach popularnonaukowych, których nikt nie czyta, bo są za długie, przedstawicieli Ambasady RP w Kolonii. Po przeniesieniu siedziby ambasady do Berlina skorzystałem z zaproszenia tylko raz, pojechałem do Karajanum na koncert Pendereckiego, a pędziłem z Jarocina od znajomych 120 km/ h przez stołeczne miasto połączonych Niemiec czteropasmową autostradą, żeby zdążyć na koncert, który mnie nie zawiódł i nie rozczarował; panie miały sobie przecież tyle do powiedzenia w ostatniej chwili przed wyjazdem, ja zaś nie znałem wcześniej warunków na drodze, którą miałem jechać do Berlina przez sobotnią Wielkopolskę.
Nie da się ukryć, że to Abram zatajając dla osiągnięcia osobistych korzyści jako pierwszy prawdę o tożsamości swojej i własnej żony Sarah oraz przyjmując nowe nazwisko Abraham dał przykład niezliczonym już jak gwiazdy na niebie w historii Polski: Rokossowskim, Piłsudskim, Dzierżyńskim, Kaczyńskim, Kaczorowskim i Kwaśniewskim posiadającym w swoim DNA geny wyciągnięte dziś na wierzch przez naukę niepodważalną, bo empiryczną, dochodzącą do wyników drogą badań nad przedmiotem nauki, nie zaś krętactwem, dyskusją talmudyczną, przekabacaniem tezy w antytezę heglowską, zastępowaniem pochodzenia człowieka od małpy teorią wielkiego wybuchu czasu i przestrzeni z energii, która przed powstaniem przestrzeni musiała się wszak mieścić gdzieś, a przecież prymityw utrzymujący się z zajmowania pozycji finansowanej w nauce nie powie, że ma to w dupie, skąd się wzięły te wszystkie teorie wykorzystywane przy ogłupianiu ludzkości i odciąganiu Narodów przez Szatana od Boga, który jest Prawdą, Pięknem i Dobrem.
Tyle na temat robienia PR przez gazetę wyborczą Michnika przy użyciu istoty dwojga nazwisk, która używana jest tak samo jak 90-letni profesor Bartoszewski przez premiera Tuska i 94-letni Ed Rowny w USA przez światowe żydostwo m.in. do wyróżniania w Polsce wyróżnieniami stanowymi jak ostatnio Wałęsę w Illinois, czy Medalami Wolności odznaczony żyd Andrzej Gwiazda i nie żyjąca już Anna z domu Lubczyk (nazwisko utworzone od nazwy rośliny używanej przez żydów jako przyprawa aromatyzująca czulent a także do innych potraw), z działalności w PZPR znana już jako Anna Walentynowicz, odznaczana za to orderami państwowymi w PRL i zwolniona przez ubowców na dzień przed wybuchem strajku, żeby Gwiazda i Wałęsa mieli pretekst do strajku zrobionego przez syjonistę z 1968 r. i KOR-owca o nazwisku Borusewicz, na którego ostatnio Gwiazda rzucił pomówienie o współpracę z SB tak samo jak na Wałęsę, bo jego nikt jeszcze nie pomówił o współpracę z Kiszczakiem, który w tamtym czasie trzymał na Wybrzeżu łapę nad całą opozycją jako szef kontrwywiadu wojskowego i żaden pies z kulawą nogą nie mógł bez jego wiedzy przeskoczyć przez płot stoczni, a gdzie tam jakiś szczur, dzieciorób, który utrzymywał wielodzietną rodzinę w latach siedemdziesiątych nie wiadomo za co tak samo jak nie wiadomo, jak Gwiazda mógł robić jednocześnie za aktywistę ZMP i studenta Politechniki przez 12 lat a zaraz po studiach robić za asystenta na tej samej uczelni, której wcześniej przez 12 lat nie umiał skończyć. Czy to nie jest niezdrowa chucpa, moja Droga, że te ubowcy oskarżają się jeszcze przy tym nawzajem o współpracę z UB? Tak w żywe oczy.
Teraz mamy ACTA i niewiedzę ludzi robiących za pieniądze za mądrych: najpierw Kaczyński przyznał się, że nie wiedział, co robi zgadzając się jako premier na ACTA a teraz Tusk przyznał, że mylił się idąc w zaparte i podpisując po licznych protestach ulicznych te gówna wytworzone przez żydów amerykańskich, ręką Ambasadora RP w Tokio. Tusk robi teraz jeszcze większe gówno, bo zamiast poddać te ACTA ratyfikacji w Sejmie i osrać tę umowę przez aklamację, odrzucić to po prostu i zwyczajnie przez Sejm, to ten Tusk wzywa innych premierów w Europie już nie do tego, żeby zechcieli objąć za niego i za Sikorskiego przywództwo nad Polską i całą Europą, ale żeby w Parlamencie Europejskim osrali demokratycznie to, czecgo żydom w Polsce nie chce się osrać w Sejmie. Czy oni za tę paranoję powinni przyznać Tuskowi Nobla drogą pokojową, czy podsadzić na komin budżetowy za to, że przyznał się głupio publicznie do palenia w młodości nie komitetów partyjnych w Gdańsku, lecz haszyszu?
Kasia Tusk została w Polsce nieodrodnie uznana wczoraj za najwybitniejszą blogerkę roku, a jeden z dzieciaków Lecha został szczęśliwym kierowcą motoru, chociaż nie dostał cudownej ampuły z krwią jp2 jak poskładany przez chirurgów Kubica o takim samy nazwisku jak pracownica ambasady Izraela w Polsce, która nie umiała odróżnić spamu od rzeczowej informacji magazynu europejskiego sowa przekazywanej komu trzeba.
Problemem zasadniczym w nauce, o której mowa, jest pytanie: jak Polak urodzony z typowym dla polskiej szlachty prawomyślnym skrzywieniem DNA miałby nagle zacząć seplenić po żydosku jak Gwiazda (Anatol Stern miał nazwisko Gwiazda, a w Czeladzi Gwiazda miał sklep z meblami pod Rynkiem, chociaż mówiło się, że to jest PSS, Powszechna Spółdzielnia Spożywców, a polegało na tym, że najpierw karmiono krowy członków spółdzielni, a potem dopiero współpracowników, ekspertów, itd. Tę zasadę wyżywiania się stosuje w Polsce nadał KOR, który formalnie rozwiązał się jak PZPR, z której Anny Walentynowicz nikt nie wyrzucił tak samo jak Lisa nie wyrzucił Wałęsa za przynależność partyjną ani z tych tzw. wolnych od partii związków zawodowych Wybrzeża, ani nie pozbawił Lisa (Lis w Ameryce to popularne nazwisko Fox) marzeń o odegraniu jeszcze jakiejś roli w życiu Narodu Polskiego. I musiał wreszcie przyjechać do Gdańska z Berlina swój, to znaczy żyd niemiecki zatrudniony wcześniej w Tygodniku Powszechnym u Tadeusza Mazowieckiego, żeby zająć Lisowi popłatną posadę szefa Centrum Solidarności. A niech się tam żrą między sobą.
Ale proszę nie oczekiwać ode mnie w świetle powyższego, abym jeszcze miał siłę na mieszanie się do przekabacania genotypu chazarskiego na polski fenotyp, bo ja mogę tylko w tym miejscu przypomnieć, że Abram/ Abraham i Ur, z którego wyniósł się ze Sarą, kozami, owcami i niewolnikami, to był zaledwie jeden człowiek, który nie umiał za Boga znaleźć dla siebie miejsca w semickiej kulturze Akkadu, która była dla hebrajskich żydów kulturą jakby to powiedział jp2: kulturą starszych braci w wierze, a nauka dzisiaj mówi o wspólnocie DNA odziedziczonej przez hebrajczyków i aramejczyków od ludu, który do dzisiejszego Iraku przyszedł w III tys. przed narodzeniem Chrystusa gdzieś z południowo-wschodniej Azji i od którego to ludu hebrajczycy przejęli i uznali za swoje nie tylko język ale i opowieści o potopie, cudownym ogrodzie, itd. Polskie dzieci odsyła się w tym miejscu do pouczającej książeczki Kopalińskiego: Opowieści o rzeczach powszednich - Wiedza Powszechna, Warszawa 1994, gdzie na str. 13 mowa jest o tym, iż w starobabilońskim eposie o Gilgameszu z około 2000 r. pne. "Enkidu, dziki stwór ulepiony z gliny, żyjący w towarzystwie zwierząt, staje się człowiekiem (a później bohaterem i przyjacielem Gilgamesza, króla sumeryjskiego miasta Uruk) między innymi dlatego, że nauczył się jeść chleb".
Wojna w Syrii wisi w powietrzu, żydy tego nie ukrywają a wicekanclerz Westerwelle ogłosił dzisiaj, że rząd Niemiec wyda 300 tys. Euro na ten pretekst do wojny, czyli pomoc dla uchodźców w Syrii, żeby było za co kupić koce, które Niemiecki Czerwony Krzyż będzie chciał dostarczyć razem z Czerwonym Półksiężycem korytarzami, o które już wystąpiła oficjalnie Francja jak Hitler w 1939 r., żeby był pretekst do wszczęcia wojny większy, niż tylko ta cysterna palestyńska, którą odbudowała Akcja Humanitarna Ochojskiej z nagrody przyznanej w tym celu przez Lecha Wałęsę szczodrą ręką byłego premiera Bieleckiego, który robi w tym niczyim, bo państwowym banku PKO za dyrektora, zaś Izrael zbombardował tę cysternę nie wiadomo po co, więc jak już teraz mają Indianom w Syrii znowu zacząć dostarczać koce i szczepionki przed zarazą, to może jednak zanim zaczniemy się modlić do Pana Boga "Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj" . Modlitwa ta zawiera w sobie wielką wizję poetycką jej Autora, który Ojcu swemu, w którego wierzymy, przypisuje rolę kulturotwórczą jako: Dawcy Chleba.
Chleb w modlitwie Jezusa nie jest naturalnym pożywieniem, na zdobywanie którego człowiek skazany został przy wypędzeniu go w Księdze Rodzaju wyrokiem: "W pocie oblicza twego będziesz musiał zdobywać pożywienie" Rdz 3.19.
Modlimy się za nauką Jezusa Chrystusa do Ojca Naszego od ponad 2 tys. lat nie o ziarno, które Pan Bóg stworzył, lecz o przemieniony z ziarna przez człowieka owoc kultury naszej: chleb.
I odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom. Amen.
Z Panem Bogiem o pokój dla świata modlił się z Frankfurtu nad Menem Stefan Kosiewski. http://www.spreaker.com/user/sowa/chleba_naszego_powszedniego
Panie Stefanie,
prosimy o jakiś komentarz i nadłośnienie sprawy na Pana portalu.
Serdeczny uścisk dłoni łaczę Zbigniew Rutkowski
----- Original Message ----- From: "Zbigniew Rutkowski" <wolna-polska@wp.pl> To: "SOWA-frankfurt" <SOWA-frankfurt@googlegroups.com>; "sowa-frankfurt" <sowa-frankfurt@t-online.de>; "sowamagazyn" <sowamagazyn@googlegroups.com> Sent: Saturday, February 18, 2012 8:27 AM Subject: Atak "Wyborczej" na Wyd. WERS Prof__Wolff_Poweska_o_wznowieniu_antysemickiej_ksiazki.html
http://sowa.quicksnake.pl/Stefan-Kosiewski/Stefan-Kosiewski-Chleba-naszego-powszedniego
(...)niezmiernie mi przykro, ale nie mogę ze względów naturalnych (bo mnie to odrzuca organicznie jako rzecz bżydka), nie mogę za darmo i bez tzw. wyższej potrzeby, czy też wyraźnego wskazania z Nieba, nagłaśniać żadnej działalności prowadzonej przez to, co Polacy mylnie i na swoją zgubę nazywają żydami, a co pogubiło się chyba zupełnie w świetle ostatnich rezultatów badań naukowych prowadzonych nad DNA ludzkości na całym globie ziemskim, albowiem badania te dowiodły niezbicie i ze zrozumiałą dla przeciętnego internauty prostotą, iż nie są to wcale żadne żydy, lecz(...) http://sowa.posterous.com/stefan-kosiewski-chleba-naszego-powszedniego ----- Original Message ----- From: Jovis Marketing To: sowa-frankfurt@t-online.de Sent: Thursday, February 09, 2012 2:24 PM Subject: StadtHeimaten Deutsch-polnische Einblicke / Miejskie Ojczyzny Niemiecko-polskie punkty widzenia : neue Publikation Guten Tag! Im JOVIS Verlag erscheint in diesem Monat ein Buch, dass für Sie sicher von besonderem Interesse ist: Schriftenreihe Stadtentwicklung und Denkmalpflege, Vol.15 http://sowa.quicksnake.net/Architecture/Schriftenreihe-Stadtentwicklung-und-D... (...) Nie wiem, ilu nauczycieli polskich zaprosił Krzysztof Zagozda na swój niedawny odczyt w Łodzi poświęcony obronie polskości Sląska a także nie wiem, ilu nauczycieli polskich było na odczycie rzecznika Stowarzyszenia Unum Principium we Wieluniu 20 stycznia 2011 r. związanym z wystąpieniem tego stowarzyszenia o delegalizację Ruchu Autonomii Śląska. Wiem natomiast, że w lokalnym kole Stowarzyszenia Chrześcijańsko-Narodowego Nauczycielstwa Szkół Powszechnych było w 1927 r. w okręgu Łódzkim we Wieluniu 21 czynnych nauczycieli, a w takim samym kole SChNNSP w okręgu Lwowskim w samym tylko Zydaczowie, zaprzyjaźnionym dzisiaj oficjalnie z miastem Czeladź, pracowało aż 36 polskich nauczycieli, dla których pojęcie duchowej wspólnoty Narodu Polskiego było rzeczywistością uświadamianą za pomocą hasła: Bóg i Ojczyzna. 14:22 Narodowcy Polscy winni dzisiaj pracować i modlić się także i o to, żeby lokalne stowarzyszenia takie jak to, w którym Krzysztof Zagozda robi za rzecznika prasowego nie rozprzestrzeniały się na całą Polskę, lecz żeby przeniknęła najpierw do tych stowarzyszeń Myśl Narodowa i metodą Balickiego uczyniła je skutecznymi dla Sprawy Polskiej. (...) http://sowa.quicksnake.pl/Krzysztof-Zagozda/Stefan-Kosiewski-Kaszebe-a-Sprawa... Der polnische Codeknacker Marian Rejewski, bereits im Jahre 1932 der erste Einbruch in die ENIGMA (...) Błędem licznej grupy zaszczytnych Osób, głównie żydowskiego pochodzenia sądząc po nazwiskach, jest uparte pomijanie zasług, niedocenianie matematycznego geniusza Słowianinia i Polaka, Mariana Rejewskiego. Jerzy Różycki mógł być żydowskiego pochodzenia, Henryk Zygalski był z pewnością Polakiem z krwi i kości. Polacy mogą nauczyć się szacunku do Członków Komitetu Doradczego Obchodów Stulecia Urodzin /Turing Centenary Advisory Committee (TCAC), niezbędne jednak jest uznanie zasług wspomnianych trzech Polaków. Sądzę, że nie jest za późno na dokonanie niezbędnych zmian w organizacji tej i każdej innej wystawy, która zapowiedziana została do końca br. Wysiłkom dyplomatów RP w tej sprawie winna dopomagać świadomość, iż Polacy w Niemczech nie odmówią - chociażby przez facebook - poparcia na rzecz obrony pamięci i honoru polskich Matematyków, z których osiągnięć jesteśmy przecież słusznie dumni. Z szacunkiem Stefan Kosiewski (...) http://sowa.quicksnake.net/History/Der-polnische-Codeknacker-Marian-Rejewski-... Stefan Kosiewski: Antypolski druk Bundestagu na kanwie analizy dzialan proniemieckiej sekty autonomistow Slaska "...Wzywam zainteresowanych i wierzących do rachunku sumienia, Polaków i Katolików a żydów nie wzywam w mojej Ojczyźnie do wspólnych czynności religijnych, bo nie każda rzecz wspólna jest miła Panu Bogu, w którego wierzymy. Polska jest źle rządzona i pogrążana w długach nie tyko w Województwie Sląskim, które pośród różnych długów ma obowiązek umieścić moją prywatną własność, którą ma do oddania. W zał. przesyłam dwa pisma, które nadeszły na mój adres z Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach - wyjaśniając przy tym, że oba te pisma są dowodem szeregu przestępstw, m.in. poświadczają nieprawdę..." http://sowa.quicksnake.pl/Stefan-Kosiewski/Wnosze-o-zwrot-mienia-zagrabionego...
The story of Soviet deportations of Polish nationals from annexed, under the Ribbentrop-Molotov Treaty, Poland's eastern provinces into Siberia gulags. | comments: 0
http://kulturzentrum.wrzuta.pl/katalog/59zV3gD8Kg4/polacy_z_bialorusi
Dzieci Polskie z Białorusi bez pomocy rządu, ... 01:47 5 lat temu
Opublikowano: 12.02.2012 - 11:09 Klub Konserwatystów

Ukończył Miński Instytut Pedagogiczny. Specjalizacja - nauczyciel fizyki i matematyki. Ponad 20 lat pracował, jako nauczyciel matematyki i pełnił funkcje dyrektora szkoły w Rubieżewiczach.
Rodzeństwo: młodszy brat Wacław, ukończył Połockie Technikum Leśnictwa, mieszka obecnie w Nowogródru i pracuje w Leśnictwie Nowogródzkim.
Żonaty. Żona Olga pracuje, jako nauczyciel matematyki w szkole w Rubieżewiczach. Ma troje dzieci. Starszy syn Dymitr pracuje, jako nauczyciel, syn Mikołaj, młodsza córka Maria jest studentką.
chłopcy z Mohylewa nad jeziorem w Gminie Piecki 106 KB 5 lat temu
Andrzej R. Pawłowski: Panie Mieczysławie został pan p.o. prezesa ZPB, czy wreszcie mamy Polaka na czele organizacji?
Mieczysław Łysy: Tak, zdecydowanie zarówno moi rodzice, jak i dziadkowie byli Polakami. Ja też nim jestem, a co najważniejsze czuję się Polakiem. Urodziłem się w 1959 roku na terenach przedwojennej Polski, ówczesnej zachodniej Białorusi.
AP: Od kiedy pracuje Pan w związku?
MŁ: W związku jestem od początku jego istnienia od 1989 roku.
AP: Dlaczego według pana odszedł Siemaszko z zajmowanego stanowiska. W jakiej kondycji pozostawił związek?
MŁ: O to trzeba zapytać Siemaszkę, ja ostatnimi czasy nie miałem z nim kontaktu. Oficjalna przyczyna, to powody osobiste. Jeśli chodzi o kondycję Związku, to nie jest ona dobra, ale trzeba tu pamiętać o tym, że jesteśmy bojkotowani przez państwo polskie, przez co nie otrzymujemy pomocy. Mamy do utrzymania Domy Polskie oraz organizujemy szereg patriotycznych imprez. Na to wszystko potrzebne są pieniądze.
AP: Czy zmiana ta według pana ułatwi dialog ze związkiem Andżeliki Orechwo?
MŁ: Nie wiem, czas pokaże. Trzeba pamiętać, że do tanga trzeba dwojga. Ja jestem otwarty na dialog, ale dialog konstruktywny.
AP: Jak Pan ocenia działalność związku, którym kieruje Pani Orechwo?
MŁ: Nie mogę oceniać organizacji, której działalność jest zupełnie niezauważalna. Jedynie polskie media pokazują p. Orechwo i Borys, tutaj są mało widoczne i nie mam czego tu oceniać.
AP: Dlaczego zdecydował się Pan pełnić funkcje prezesa związku?
MŁ: Nie miałem takich ambicji, ani planów. Wahałem się bardzo długo, pod uwagę brany byłem ja oraz Wiktor Bogdan. Bardzo wiele osób kontaktowało się ze mną i namawiało mnie bym się zgodził, Wiktor Bogdan również. Dlatego zmieniłem swoje plany i zdecydowałem się objąć tę funkcję.
AP: Co zamierza Pan zrobić dla Polaków żyjących na Białorusi?
MŁ: Proszę Pana, obowiązków mam bardzo dużo. Prześlę Panu harmonogram imprez, które związek organizuje lub jest współorganizatorem. Poza tym jest mnóstwo bieżących spraw, dotyczących Polaków tu żyjących.
AP: Funkcję p.o. prezesa będzie Pan pełnił do zjazdu w 2013 roku. Czy wystartuje Pan w wyborach na prezesa ZPB?
MŁ: Nie wiem, nie chciałbym. Moim marzeniem jest, by kierownictwo związku przejęli młodzi ludzie, którym los Polaków i naszej historii oraz tradycji będzie najistotniejszy. Chciałbym zostać w Związku pracować, ale chciałbym również by zarówno Łysy, jak i Orechwo stali się szeregowymi członkami jednej organizacji dla dobra Polaków i Związku.
AP: Państwa Związek przez przeciwników jest nazywany związkiem reżimowym, posłusznym Łukaszence. Czy mógłby się pan do tego odnieść?
MŁ: Nie wiem do czego mam się tu odnosić? Co znaczy reżimowy? Nasze kontakty z władzami państwa białoruskiego muszą być poprawne. Jak wyobraża Pan sobie zoorganizowanie na przykład jakiejkolwiek imprezy, bez zgody tutejszych władz. Poza tym jeśli, to że walczymy o odrodzenie polskości, pielęgnujemy naszą historię i kulturę, dbamy o polskie szkolnictwo, jest reżimowe, to ja nie rozumiem, jakie postawy objawiają patrioci? To nic innego, jak piaskownica, gdzie z powodu braku argumentów obraża się ludzi, zaangażowanych w sprawy polskie. My współpracujemy nie tylko z władzami białoruskimi, ale i polskimi urzędami na Białorusi. Pracownicy tych placówek w prywatnych rozmowach często podkreślają, że oni rozumieją nas i z nami utożsamiają się, ale nie mogą inaczej postępować, bo takie są wytyczne Warszawy.
AP: Czy widzi Pan szansę, by w najbliższym czasie zakończył się konflikt pomiędzy Polakami na Białorusi?
MŁ: Tutaj Pana zaskoczę, nie ma konfliktu Polaków na Białorusi. Polacy nie są podzieleni, ani też skonfliktowani. Są jedynie zmęczeni tą sytuacją, gdzie spór jest tworzony przez grupę osób ze Związku pani Orechwy i mam wrażenie, że tej grupie osób zależy by konflikt ten trwał.
AP: Czy mógłby Pan powiedzieć coś o sobie i o swoich zainteresowaniach?
MŁ: Czasu na hobby mam zawsze za mało. Ale jeszcze w dzieciństwie grałem w muzycznym zespole dziecięcym instrumentów dętych. Z dzieciństwa mam takie zamiłowanie do muzyki, do instrumentów muzycznych. Później opanowałem samodzielnie grę na bajanie (harmonii).
Kiedyś bardzo dużo rysowałem ołówkiem. Był także moment, kiedy zacząłem malować farbami. Mam bardzo dużo obrazów w domu, całą wystawę, dużo dałem w prezencie przyjaciołom. Moje obrazy są nawet w Polsce. Ale ostatnio mam mało czasu, aby malować. Bardzo lubię różnego rodzaju sztukę i muzykę. Zawsze zwiedzam muzea. To bardzo ciekawa sprawa. Czy jestem w Mińsku czy w Warszawie, zawsze szukam informacji o wystawach i staram się zobaczyć, zapoznać się z twórczością bardziej lub mniej znanych malarzy.
AP: Jaki ma Pan stosunek do religii?
MŁ: Jestem wierzącym i praktykującym katolikiem. Wyniosłem to z domu rodzinnego. Święta religijne kultywujemy w pierwszej kolejności. Cała nasza rodzina – to Polacy i po stronie ojca jak i matki. Niedaleko naszej wsi Derewnoje jest stary piękny kościół katolicki, który ma już chyba ponad 500–letnią historię. Właśnie do tego kościoła uczęszczaliśmy. Tam miałem możliwość pogłębiania wiedzy w zakresie języka polskiego. W kościele od zawsze brzmiała mowa polska. Więc kościół w pewnym stopniu był moim nauczycielem języka polskiego. Liturgia brzmiała w języku polskim, wszystkie modlitwy też odmawialiśmy po polsku.
A w dzieciństwie, w mowie potocznej, ile siebie pamiętam, w naszej rodzinie i we wsi używało się polskie słowa. Jest to język mieszany, jak mówimy czasami „trasianka”, ale w tej mowie przeważały jednak nie rosyjskie czy białoruskie, ale polskie wyrazy.
Moi rodzice przez całe życie zajmowali się rolnictwem, pracowali w kołchozie. Dziadek był myśliwym i z tego utrzymywał rodzinę. Brat Wacław też bardzo lubi chodzić na polowanie. Ja natomiast chodzę do lasu tylko i wyłącznie po grzyby.
Mój drugi dziadek miał inne zamiłowanie – pszczelarstwo. Był bardzo znanym pszczelarzem w swojej i pobliskich miejscowościach.
AP: Kto w Pańskiej rodzinie pielęgnował tradycje narodowe i zwyczaje?
MŁ: Mama i kościół. Do dnia dzisiejszego te tradycje w rodzinie są zachowywane. Na wszystkie większe święta przyjeżdżamy do mamy, tata, niestety już nie żyje. Staramy się ją często odwiedzać. Byliśmy u niej na święta Bożego Narodzenia. Wspólnie zasiedliśmy za wigilijnym stołem, dzieliliśmy się opłatkiem.
AP: Czy coś chce Pan powiedzieć swoim rodakom żyjącym w Polsce?
MŁ: Mam rodzinę w Białymstoku, wielu znajomych w Polsce. Zawsze spotyka mnie życzliwość ze strony rodaków. Mam nadzieję, że moja działalność spotka się ze zrozumieniem, ja ze swojej strony zapewniam, że uczynię wszystko, by zarówno polskie szkolnictwo, polska tradycja i kultura odradzała się na Białorusi. Będę wdzięczny za jakiekolwiek wsparcie w realizacji wspomnianych celów.
AP: Dziękuję za rozmowę.
Dlaczego polskie dzieci na Białorusi są smutne? Na to pytanie spróbujemy odpowiedzieć wraz z działaczami obu Związków Polaków na Białorusi oraz z politykami z Podlasia. http://www.konserwatysci.org/content/pierwszy-wywiad-w-polsce-z-mieczyslawem-...
Profil kulturzentrumPoleć na Facebook

"Krajobraz z okolic Rygi", 1891, olej na płótnie, 66 x 104 cm. Edward Ignacy Jan Lepszy ur. się w Oświęcimie w 1855 r. Malarstwa uczył się w latach 1873-1885 w krakowskiej Szkole Sztuk Pięknych, m.in. od Jana Matejki, z którym wykonywał polichromie części figuralnych w kościele Mariackim. W latach 1890-93 podróżował po terenach dzisiejszych: Litwy, Łotwy i Białorusi. Z okresu jego obecności w Lipawie i Rydze pozostały pejzaże i portrety. W kolejnym roku objął obowiązki asystenta prof. Leonarda Marconiego w Katedrze Rysunku i Modelowania Politechniki Lwowskiej, a po jego śmierci w 1898 pełnił przez jakiś czzas obowiązki profesora. W 1890 r. przeniósł się do Lwowa, gdzie założył i prowadził własną szkołę malarstwa dla kobiet. Wielokrotnie wystawiał w TPSP w Krakowie oaz w Salonie Krywulta w Warszawie. Akwarela "Przyjm śluby nasze" (39 x 16.5 cm) osiągnęła na aukcji w 1991 r. cenę 800 dolarów USA, zaś ręcznie malowane kopie obrazu "Krajobraz z okolic Rygi" oferowane są w internecie w różnych formatach w cenie od $367.99 do $917.32. Artysta spoczywa w rodzinnym grobowcu na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie: 901. Lepszy Edward Ignacy (1855-1932), malarz, kw. Ad, gr. rodz. http://sowa.website.pl/cmentarium/Cmentarze/spisRakow.html#l
Autor: Tadeusz Lepszy (Albumy) ·
Edward, pradziadek stryjeczny, artysta malarz, uczeń i współpracownik MatejkiSpis osób pochowanych na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie ...
sowa.website.pl/cmentarium/.../spisRakow.html Głowacki Jan Nepomucen (1802-1847), malarz pejzażysta, prof. Szkoły Sztuk
sowa(») | 9. 4. 2011 | czytaj: 1243× | Szczęść Boże! Drogi Panie, w imieniu Komitetu dra Dariusza Ratajczaka dziękuję za poparcie dla postulatu przywrócenia katedry katolickiej na Wawelu Kościołowi i Narodowi Polskiemu... Ekspulsja z Wawelu symboli masońskich prowokacji jest wspólnym zadaniem dla Narodu Polskiego i dla Kościoła Rzymskokatolickiego w Polsce. czytaj dalej
"Widok Wawelu od północnego zachodu, staw na Groblach i przystań flisaków na Wiśle naprzeciw Dębnik", 1847(?), olej na papierze na płótnie, 64,5 x 99,5 cm, Zamek Królewski na Wawelu, Kraków. Jan Nepomucen Głowacki (Kraków 1802 - Kraków 28 lipca 1847)
http://sowa.quicksnake.at/Lepszy/Edward-Ignacy-Lepszy-malarz-ze-szkoly-Jana-Matejki-3