Nazwiska żydowskie utworzone od miejsca urodzenia (zwykle z przyrostkiem -ski), np.: Berliński
Stefan Kosiewski
Link , po co się trapić
Stefan Kosiewski

mota to (za motto): Nie udało się zidentyfikować autorów 9 głosów. Wśród zidentyfikowanych nie ma generała Andrzeja Błasika
Manipulacja dokonana 16 stycznia 2012 r. z udziałem dwóch prokuratorów, którzy dawno już powinni zostać odwołani ze stanowisk za bezcelowe utrudnianie wyjaśnienia przyczyny katastrofy pod Smoleńskiem, jest zwykłym przekrętem i dlatego jest prosta do wyjaśnienia.
Mając do dyspozycji taśmę z nagraniami głosów kilkunastu osób eksperci zależni finansowo od Ministra Sprawiedliwości zidentyfikowali jedynie 4 głosy i obwieścili ustami prokuratorów na konferencji 16 stycznia, że nie ma gen. Błasika pośród tych uznanych za zidentyfikowane głosów.
Obecni na konferencji: Seremet, Szeląg i Parulski nie powiedzieli ale i nie zaprzeczyli, że pośród głosów, które zostały uznane przez tzw. ekspertów za niezidentyfikowane, nagrany został w kabinie tupolewa głos gen. Błasika.
Nie można więc oskarżyć tych prokuratorów o poświadczenie nieprawdy.
Nie można jednak też uznać, że powiedzieli prawdę i całą prawdę, gdyż nie powiedzieli prawdy.
Nie wyjaśnili np. Polakom, kto i po co wyciął z odsłuchiwanej taśmy fragment nagrania głosu długi na 17 (siedemnaście) sekund; na marginesie taka oto uwaga talmudyczna: na dwa dwusylabowe słowa "spieprzaj dziadu" - wyrzucane spod serca Lech Kaczyński potrzebował w normalnych warunkach niecałą sekundę, czyli moment. Dokumentują to nagrania filmowe dostępne za darmo na YouTube dlatego też pojawia się pytanie: co mógł powiedzieć przez siedemnaście długich sekund i kto to mógł powiedzieć, jeżeli drzwi do kabiny pilotów mogły być otwarte - jak przezornie oświadczyli prokuratorzy na konferencji - zatem zarówno mogły te długie na siedemnaście sekund słowa być wrzucone przez otwarte drzwi bezpośrednio ze salonki prezydenta ale i równie dobrze mógł sobie wejść do kabiny pilotów każdy członek wycieczki prezydenckiej do Katynia i wygłaszać kwestie, które ktoś wyciął po to, żeby na kogoś mieć... haka.
Przeanalizowane bowiem rzekomo przez tzw. ekspertów nagranie zaczyna się nie od momentu wypicia strzemiennego na płycie startowej lotniska w Warszawie i zameldowania przez Błasika wyręczającego pilota w przewidzianym procedurami meldowaniu gotowości do odpalenia, lecz od podjęcia w kabinie tupolewa rozmowy na temat czekającego Błasika awansu "za wielką wodą" na generała czterogwizdkowego.
Konferencja prokuratury wprowadziła więcej zamętu, niż wyjaśniła - ocenił przewodniczący Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych płk Edmund Klich. - W pierwszym wariancie odsłuchu rozmów z kabiny pilotów specjaliści odczytali słowa generała Błasika. W drugiej polskiej ekspertyzie, wykonanej w Zakładzie Kryminalistyki, odczytano trzy wysokości podawane przez gen. Błasika, czego w pierwszej, rosyjskiej wersji nie było. Teraz w ogóle nie odczytano słów generała - powiedział płk Klich.
O kontekście politycznym, czyli o marzeniach ściętej głowy na przejęcie jeszcze kiedyś w przyszłości z rąk Tuska nominalnej władzy w Polsce nie mówi niniejsza analiza językowa manipulacji dokonanej 16 stycznia w Warszawie, czyli dosłownie w przeddzień uroczystych obchodów w Czeladzi rocznicy tzw. wyzwolenia przez wojska sowieckie w 1945 r., albowiem marzeniami ściętych w polityce głów nikt poważny nie zajmuje się w Europie po wczorajszych rozruchach ulicznych z udziałem policji w Rumunii i w związku z wprowadzaniem przez panujących tam kryptosyjonistów pakietów ratunkowych na życzenie MFW oraz po wczorajszej degradacji Merkozego przez żydowskie firmy ratingowe, którego to Merkozego Sikorski z Tuskiem hołdowali i podżegali w Berlinie jeszcze niedawno - tych tzw. niemców, czyli kryptosyjonistów nie mówiących po polsku, do bezkrwawego przejęcia w Polsce władzy.
Gdyż nie tylko Sikorski i Tusk znają Prawdę o tym, że w Polsce żadnego kontekstu politycznego dla Platformy Obywatelskiej nie ma, bowiem nie ma żadnej polityki, polityków i partii opozycyjnych do systemu kryptosyjonistycznego symbolicznie przyjętego w Magdalence, więc żaden prokurator nie wie, czego ma się trzymać i jeśli nie strzela gafy w usta, to bierze wodę w usta i nie odpowiada od kilkunastu miesięcy na wniosek Czynnika Społecznego o uznanie za Stronę w postępowaniu w sprawie znalezienia winnego katastrofy pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 r. i śmierci 96 osób.
Prymitywnej konfabulacji, czyli opowiadania niestworzonych rzeczy dopuścił się po zakończeniu konferencji zacytowany przez onet mjr rez. dr pil. inż. Michał Fiszer, który odmalował obraz stojącego w drzwiach kabiny, tyłem do pilotów Błasika, który był dla Fiszera jak brat. Ten obraz zrodził się w chorej wyobraźni Fiszera jak obrazy rozwieszone w Polsce po kościółkach wiejskich, by bronić czyjejś czci.
Hiperpoprawność, czyli wynikająca z przesady, fałszywa poprawność językowa cechuje od 1945 r. ludność żydowską na terenach nie tylko od Jedwabne do Mysiańca. Objawia się zaś tym, iż nie chcąc m.in. zdradzić się przed obcym słuchaczem z mazurzeniem, tzn. cechą typową tam dla polskich chłopów, którzy zamiast " co proszę" pytają: "co prose", zamiast głosek "sz" oraz "cz" wymawiają normalnie "s" i "c", co jest właśnie dla chłopów polskich normą językową. Dla żydów natomiast normy językowe kształtowały się na badanych terenach do 1945 r. różnie i w żargonie jidisz.
W języku polskim dochodziło natomiast nie tylko tam do zabawnych dla ucha polskiego językoznawcy hiperporawności, kiedy to słyszał w sklepie mięsnym człowieka pytającego masarza o "kołbaszę", bowiem nie tylko, że kiełbasa zamieniała się w kiełbaszę ale i towarzyszyło opisanemu zabiegowi hiperpoprawnej zamiany spółgłosek jeszcze zamiana dyftongu "ie" (przejętego do jidisz w średniowieczu ze Słowiańszczyzny) na otwartą głoskę "o". Należy przy tym wspomnieć, że hasło "kołbasza" było czytelne dla żydowskiego sklepowego, który tak samo jak pytający go klient był członkiem żydokomunistycznej partii PPR przemianowanej w 1949 r. na PZPR a po wyprowadzeniu sztandaru na rozkaz żyda Rakowskiego: SLD i Socjaldemokracja Borowskiego, co jest taką samą zarazą jak zabroniona na Węgrzech przez premiera Orbana.
W Polsce fałszywy świadek nie bierze jeszcze w zadek, dlatego należy wspomnieć, że słowo fiszer z żargonu jidisz używane było w Polszczyźnie po tzw. wyzwoleniu w 1945 r. zamiennie na: Rybak, Rybczyński, Rybaczewski, Rybkowski, zaś Blass zamieniano na Błasik.
Opracowanie opublikowane w internecie pod tytułem: "Nazwisko Mackiewicz na sarkofagu Kaczynskich to blad, językowy i polityczny, mgr Stefan Kosiewski (ekspertyza)." dotyczące nieprawidłowości związanych z pochówkiem w podziemiach katolickiej katedry na Wawelu członka masońskiej Grupy Windsor przyniosło szybko drobną korektę, otwarło wieko trumny.
Polskę czekają trudne dni, kiedy wkrótce zabraknie kasy na pensje dla swoich i przestaną być chucpiarze potrzebni w życiu publicznym. Zmian takich jak zapowiedziane ostatnio na Węgrzech nie wprowadzi przecież chazarska banda. Do wykonania poważnych zadań potrzebni są poważni ludzie - uświadomiony, zorganizowany naród i zdrowa wiara w pomoc Pana Boga.
Z Frankfurtu nad Menem mówił Stefan Kosiewski
http://www.scribd.com/skosiewski
O uznanie za stronę czynną procesową w zw. z katastrofą pod Smoleńskiem 4 Listopad 2011 sowa Prezes Stefan Kosiewski, konsul Jacek Barylak Stefan Kosiewski Polnisches Kulturzentrum e.V. Sygn. akt: Po.Sl. 54/10 Frankfurt nad Menem, 3 listopada 2011 r. Pan płk mgr Ryszard Filipowicz Zastępca Wojskowego Prokuratora Okręgowego w Warszawie w związku z katastrofą samolotową pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 r. Szanowny Panie Prokuratorze, w nawiązaniu do pisma Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie z 2 listopada 2011 r. (w zał.) wnoszę jak w piśmie z 10 września 2010 r. o uznanie mnie za stronę czynną procesową jako podmiot występujący z inicjatywą rozpoznania i rozstrzygnięcia sprawy; http://sowa.quicksnake.org/Polnisches-Kulturzentrum/Stefan-Kosiewski-do-pka-m...
Category:Public NoticesReads:28Uploaded:11 / 04 / 2011http://www.scribd.com/fullscreen/71530875?access_key=key-1syrls5n3dxb4dvgi720
- (wypowiedź mężczyzny)
- Protasiuk: ...przy tych warunkach, które są obecnie, nie damy rady usiąść...
- (niezydentyfikowany odgłos)
- (wypowiedź mężczyzny)
- (niezydentyfikowany odgłos)
- Protasiuk: Spróbujemy podejśc, zrobimy jedno zajście, ale prawdopodobnie nic z tego nie będzie..
- (wypowiedź mężczyzny)
- Protasiuk: Także proszę już mysleć nad decyzją co będziemy robili..
- (wypowiedź męższyzny) - Będziemy próbowali Dziwne, że mimo odczytu, że do owego mężczyzny dowódca zwraca się per "Panie dyrektorze", krakowscy specjaliści nie sklasyfikowali go jako dyrektora Kazanę, a ponadto największe niepokoje wzbudził brak w ostatnim zdaniu słów "do skutku", co wyraźnie słychać w nagraniu nawet na średniej klasy sprzęcie komputerowym. Kazana odpowiada "Bedziemy próbowali do skutku" Proszę posłuchać: link Kazana mówi "Bedziemy próbowali do skutku", na co Protasiuk, ze paliwa nie starczy do skutku.. To jasno pokazuje, ze dyr. Kazana był zdecydowany wylądować w Smoleńsku a kpt. Protasiuk oczekiwał decyzji od dysponenta samolotu.
Moim zdaniem kpt. Protasiuk uważał, ze decyzja będzie dotyczyła wyboru lotniska zapasowego. Niestety jak się później okazało TU-154M zamiast odlecieć zaczął lądować pomimo braku warunków. Fachowcy z Krakowa twierdzą, ze drzwi od kokpitu były otwarte i dlatego jest tak wiele niezidentyfikowanych głosów - byli to najprawdopodobniej głosy nagrane z okolic drzwi, gdzie mikrofony traciły zdolność dobrej rejestracji.
Pokazuje to, że załoga była ciągle narażona na wizyty w kokpicie osób nieuprawnionych. Decyzji o odejściu na lotnisko zapasowe nie było, ale było "będziemy próbować do skutku". Rozmowa między dyr. Kazaną a kpt. Protasiukiem odbyła się już po telefonie prezydenta do brata. 8:15,51,5 "prezydent chciałby zadzwonić"