Zamienię Wawel na kwaterę na Powązkach, prezydent. 20120419 Fascynacja obłędem f.24 Stefan Kosiewski: Zniweczona rzeczywistość, 15 s.symboliczny.

Napisał sowa (») dzisiaj w 16:55 w kategorii Stefan Kosiewski, czytaj: 4×

(download)

Sdílet

Jarosław Kaczyński może być przesłuchany przez Wojskową Prokuraturę pod zarzutem zbeszczeszczenia na Powązkach doczesnych szczątków Wilhelma Swiątkowskiego, byłego szefa Naczelnego Sądu Wojskowego PRL, bowiem Jadwiga Kaczyńska, matka Jarosława i śp. Lecha, odpowiadając gazecie wyborczej na pytanie o swoje marzenie przyznała szczerze: - Chciałabym chociaż wybrać się na Powązki, do naszego grobu rodzinnego. Jarek zbudował go właściwie od nowa i urządził tam także grób symboliczny Leszka i Marylki.

 Czy Jarosław Kaczyński zacierając dowody zbrodniczej przeszłości antypolskiej we własnej rodzinie  wyrzucił z grobowca na Powązkach prochy żydokomunisty Wilhelma Swiątkowskiego, urodzonego na Ukrainie, w okolicach Odessy brata matki ojca braci Kaczyńskich, Edmunda - winien wyjaśnić tę sprawę Prokurator Wojskowy, który musi także zobaczyć przy okazji dokument uprawniający Jarosława Kaczyńskiego do dysponowania przebudowanym po swojej myśli grobowcem, czyli wyjaśniający okoliczności wejścia przez Kaczyńskich w czasach stalinowskich w posiadanie rodzinnego mauzoleum w Warszawie, obecnie z pustym grobem Lecha i Maryli Kaczyńskich, gotowym na przeniesienie trumien z Wawelu.  

Powązki należą do Nekropolii Narodowych Polaków takich jak wileński cmentarz na Rossie i Cmentarz Łyczakowski we Lwowie a Rakowicki w Krakowie. Utrwalanie pamięci o zmarłych związane jest z wiarą naszego Narodu w życie pozagrobowe, z katolicką tożsamością narodową Polaków budowaną przez stulecia z wiedzy odczytywanej z  kamiennych tablicach wmurowanych w kościołach, z nagrobków stawianych na poświęconej ziemi, zabytków sztuki sepulkralnej, które bogactwem swoim zachęcają młode pokolenia do rozpoznawania i przechowywania w sobie dumnej pamięci o przodkach nie tylko zamkniętej w szlacheckich herbach ale i wyrażonej w tytułach zawodowych, miejscach narodzin, pracy oraz wydarzeń należących do wspólnej przeszłości Narodu Polskiego.    

Udostępniana w internecie dokumentacja cmentarzy katolickich a także innych wyznań w Polsce (jak np. Cmentarz żydowski w Łodzi)  jest miejscem odniesień dla osób z całego świata poszukujących swoich bliskich we wspólnej przeszłości narodowej naszego kraju.  Pozwala odnaleźć w przeszłości Krakowa obok siebie grobowiec burmistrza, malarza, inżyniera, poety:  

"  ... Leo Juliusz Franciszek (1861-1918), prof. skarbowości UJ, polityk i prezydent Krakowa,

  • Lepszy Edward Ignacy(1855-1932), malarz,
  • Lepszy Leonard Jan(1856-1937), inżynier górniczy, historyk sztuki, członek PAU,
  • Leszczyński Edward Władysław (1880-1921), poeta...".

  Zaś na stronie internetowej opatrzonej tytułem: Kazimierz Lepszy Rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego umieszczamy fotografię uczonego mężczyzny w birecie i w todze rektorskiej, przy którym kroczy przez dziedziniec krakowskiej uczelni  z odkrytą głową i z kapeluszem w ręku niezniszczalny, przez kilkadziesiąt lat urzędujący premier PRL-u Cyrankiewicz także i po to, żeby nie tylko Jarosław Kaczyński mógł ujrzeć we właściwym wymiarze skrócony z własnej woli swój sezon polityczny i marność swojego zasiadania na fotelu przemiera RP, nad marnościami, jak również oszukańczy charakter przedwyborczych zapowiedzi dekomunizacji postkomuny, które - po ograniczeniu się przez Kaczyńskiego do pobielenia jednego grobu na warszawskich Powązkach - może on sobie zaprawdę wsadzić tam, gdzie na to te obietnice zasługują.  

Cyrankiewicz był żydokomunistycznym złoczyńcą takim samym jak szef Naczelnego Sądu Wojskowego PRL, Swiątkowski, mówiąc po żydowsku: grosonkel Kaczyńskich oraz sędzia, drugi sędzia, który skazał w 1945 mojego ojca, Władysława Kosiewskiego za pistolet znaleziony przez ubowców w obejściu na Mazowszu, dokąd nad Strugę wrócił z kilkuletniej, przymusowej pracy w Prusach, czyli  innymi słowy mówiąc: skazany za rodzinną polskość, za samą tylko przynależność do Narodu Polskiego, nad którym żydokomuna miała zapanować po zastraszeniu jednych i wymordowaniu drugich Polaków takich jak rotmistrz Pilecki, który wkradł się do KL Auschwitz nie po to, żeby zabierać cokolwiek uwięzionym tam ludziom zmuszanym do niewolniczej pracy, lecz aby założyć, zorganizować wśród nich ruch oporu, którą to  działalność podziemną Cyrankiewicz przypisał nikczemnie sobie w pobielanym życiorysie.  

Z rodziną Lepszych z Krakowa łączy mnie w osobie Tadeusza, właściciela krakowskiej szkoły nauki jazdy, zawarta na emigracji politycznej w Niemczech znajomość przerosła po latach w przyjaźń sprawdzoną, z której bierze swoje źródło ciepły strumień serdecznego uczucia do kolejnych pokoleń Polaków. Nie ma miejsca w tej rzece na fałszowanie historycznej prawdy, zakłamanie biskupa zezwalającego na pochówek na Wawelu człowieka, który na polecenie rzekomego rabina polecił zasypać archeologiczne wykopaliska w Jedwabnem po tym, jak w zbiorowej mogile żydokomunistów, w spalonej na Mazowszu stodole odkryli ci naukowcy popiersie Lenina, który mordował w Europie żydowskich rabinów na równi z popami cerkwi prawosławnej i biskupami Kościoła Katolickiego; czy trzeba w tym miejscu przypominać byłemu kamerdynerowi papieża, zanim odesłany zostanie na emeryturę, że  ostatni Biskup Krakowa i Książę Siewierza Sapieha zabronił przecież chowania kogokolwiek na królewskim wzgórzu w Krakowie?  

Jarosław Kaczyński poczynił ostatnio przygotowania do twardego lądowania na Powązkach, natomiast wiceprzewodniczący rządowej komisji Millera badającej okoliczności wypadku samolotowego 10 kwietnia 2010 r. w okolicach Smoleńska przypomniał dzisiaj, że do wykonania rozkazu lądowania wydanego przez najwyższego dowódcę Wojska Polskiego, przezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, udało się do kabiny pilotów aż dwóch generałów, gdyż Lech Kaczyński z salonki dowodził statkiem powietrznym kierowanym przez pilotów.  Lech Kaczyński uzgadniał decyzję o lądowaniu z bratem Jarosławem, który jako ostatni w życiu człowiek dzwonił do niego i rozmawiał z nim przez telefon satelitarny. Z byłym prezydentem Warszawy, który pobielał pamięć udziału ojca Kaczyńskich, Edmunda w żydowskim pułku Baszta wspierającym Powstanie Warszawskie, gdyż jednostka ta, wojskowa nie wzięła rok wcześniej udziału w żydowskim powstaniu Marka Edelmana we warszawskim Getto odmawiając poparcia tym walecznym żydom, bowiem wyparł się swoich żydów Edmund Kaczyński jak Lech i Jarosław okazali pogardę swoim.  

Polacy nie mogli pogodzić się z pogardą dla prawdy historycznej okazanej przed dwu laty przez krakowskiego księdza biskupa Dziwisza i dlatego demonstrowali dwa lata temu pod jego oknami protestując przeciwko serwilizmowi Pasterza Kościoła, który odpowiadając na chucpiarski wniosek pogwałcił decyzję kardynała Sapiehy o zachowaniu Wawelu dla królewskiej przeszłości Narodu Polskiego, za który Lech Kaczyński wyrzekł się suwerenności podpisując traktat o wyższości Unii Europejskiej nad niezależnym państwem polskim. 

Jarosław Kaczyński jest jedynym pozostałym przy życiu głównym podejrzanym o podjęcie samowolnej decyzji lądowania w Smoleńsku, zgubnej dla 96 ludzi. Poza odpowiedzialnością karną za spowodowanie katastrofy powietrznej, w której zamordowanych zostało 96 osób, Jarosławowi Kaczyńskiemu grozi jeszcze seria kilkudziesięciu procesów cywilnych o odszkodowanie za śmierć i ból po utracie najbliższych. Rodziny te będą przecież musiały zwrócić otrzymane ciepłą ręką od Donalda Tuska, wypłacone lekkomyślnie z kasy państwa wielomilionowe odszkodowanie, które w wypadku znalezienia winnego katastrofy trzeba będzie rządowi polskiemu oddać nie po to, żeby starczyło premierowi na luksusowe samochody, którymi ugania się po Polsce tajna policja, lecz na podwyżki diet posłów i senatorów RP.  

Ośmieszając Polskę na arenie światowej rozpowszechnianiem fałszywych pomówień o rzekomy zamach i obarczaniem winą za śmierć elity żydokomunistów drugiego pokolenia w Polsce - najpierw Rosjan, obecnie zaś Amerykanów oraz izraelski Mossad, którego firmy wykupują w Polsce nie tylko stocznie, apostołowie sekty przechrzczonych krzyżowców Kaczyńskiego i Macierewicza utrzymują się od dwóch lat na powierzchni polskich ulic z biało-czerwonymi flagami, gdyż takie puszczanie pary z gwizdka protestu społecznego jest najwidoczniej na rękę Tuskowi i Sikorskiemu, którzy przejmując po poprzednich, magdalenkowych rządach państwo polskie wpychają je w ramiona wschodnioberlińskiej Merkel, która nie wie sama, jak tu się obronić przed unią fiskalną, która  tymczasem zaciska się nad jej szyją jak sznur od snopowiązałki, który winno się pociąć jak najszybciej i rozdać przyszłym pokoleniom żydokomunistów z Polski i z Niemiec, żeby mieli chazarski zabobon na szczęście.  

Wawel jest królewski, dlatego stowarzyszenie "obywatelski wawel" nie ma przyszłości. Poza tym należy chyba  zapytać, czy może mieć poparcie Narodu Polskiego inicjatywa polityczna, która protestuje "przeciwko zawłaszczaniu i wykorzystywaniu symboli narodowych przez polityków" nie wyrażając się przy tym jasno, czy chodzi tej grupie politycznej o symbole narodowe żydowskiego narodu, czy też o żydokomunistycznego rodowodu polityków w Polsce kształtu przyjętego za ustalony raz na zawsze przy udziale generała ubowców Kiszczaka i Lecha Kaczyńskiego w Magdalence za zgodą trzech księży obecnych dla uświęcenia paktu zawartego z Diabłem, a wysłanych tam z polecenia kard. Glempa i mianowanych za to wkrótce potem biskupami przez Jana Pawła II?  

Dlatego rzuca się w eter wezwanie: Zamienię Wawel na kwaterę na Powązkach, prezydent.  

Z Frankfurtu nad Menem mówił Stefan Kosiewski 

http://www.spreaker.com/user/sowa/zamienie_wawel_na_powazki_prezydent

Dlaczego ten Mrożek taki zabawny? Fascynacja obłędem f. 23 20120413 Stefan Kosiewski: Zniweczona rzeczywistość 14 s.s.

Escrito por sowa (») 13. 4. en categoría Servire Veritati, leído: 32×

  Zaszczycony przed paru tygodniami w Katowicach tytułem dra h.c. Uniwersytetu Sląskiego pisarz Sławomir Mrożek, autor zjadliwej sztuki satyrycznej "Emigranci", w której  Polak zjada mięso dla psów z puszki z naklejką z obrazkiem pieska, bo tak nakazał swojemu bohaterowi niemądry paszkwilant marksistowski, który wyemigrował sobie na starość z Polski i mieszka na stałe w kapitalistycznej a zgniłej do wygodności Nicei.   seguir

 

 

Stefan Kosiewski: Bomba w Smoleńsku nie wybuchła. F.O.F.21. Z.R.12.S.S.

(download)
 

Bomba w Smoleńsku nie wybuchła. Fascynacja obłędem, f.21 Stefan Kosiewski: Zniweczona rzeczywistość 13.S.S.

Napisał sowa (») dzisiaj w kategorii Stefan Kosiewski,

juda/obama-klekot.jpg

Lech Kaczyński otaczany był zaiste osobliwymi ludźmi, bowiem sam nie był przecież niczemu winien, gdyż jeśli nie Pani Mama, to żona Marja, albo brat Jarosław, ukryta masońskim zwyczajem tajna ręka Grupy Windsor, że dzwonił do niego np. taki fenomen, młody człowiek, niezwykle bogata osobowość jak Adam Bielan i zapowiadał, że chce wpaść do pałacu prezydenckiego w czwartek, żeby spijać złotą mądrość, posłuchać jak zwykle anegdot historycznych o Piłsudskim, dowiedzieć się czegoś mądrzejszego od starszego od siebie człowieka, profesora i przy okazji sypnąć żywą garścią ciekawych pomysłów na kampanię wyborczą. A zajęty pisaniem orędzia do Narodu prezydent RP natychmiast był do usług tego dziwoląga, zamieniał się cały w słuch jeszcze w środę, gdyż musiał być z natury otwarty na pomysły niezwykłych ludzi, bowiem żaden fenomen się jeszcze na Bielanach nie urodził, jak mówi przysłowie na Mokotowie.

Takimi duperelami wypełnia Lis łamy pisma Newsweek-Polska, jakimi Teresa Torańska potrafi, która na Lisa robi odkrywając karty, ściągając maski z twarzy wielkich postaci, jak nie przymierzając Boy-Zeleński robił to tuż przed drugą wojną, tak ona dzisiaj z ludzi wykreowanych na kandydatów dla potrzeb kampanii wyborczych, a jeśli trzeba to i na Wawel, na surogata miłościwie nam panującego w demokracji.

Czyż nie jest kuriozalny, zabawny dla czytelnika Newsweeka utrzymywanego przez Lisa na poziomie humoru niemego kina taki polityk Bielan, prawa ręka prezydenta Kaczyńskiego, który ciekawie doprawdy ściera sobie pyłek z oblicza dłonią unurzaną w sadzy? Koń by się uśmiał, kiedy Bielan chcąc poprawić swoją niezręczność po ukazaniu się drukiem wywiadu, w którym wychlapał prawdę o Lechu Kaczyńskim, widząc prawdę nagą i miarkując ucieka się do dobrego porównania Lecha Kaczyńskiego z dzieckiem oraz niedobrego wywiadu udzielonego przez siebie z pedofilią, w której wziął przecież udział razem z innymi, tzn. z Torańską i z Lisem.

Ciekawe przy tym wszystkim jest jedno: cóż to mogły być za ciekawe pomysły, z którymi Bielan szedł do prezydenta, a nie podzielił się z Jarosławem, bo nie pomogło mu przecież nic w tej kampanii nieszczęsnej po nieszczęściu ze wszystkim.

Ciekawym towarzystwem otaczany był niezwykły człowiek, prezydent, najwyższy dowódca sił zbrojnych, który siedział bezczynnie w ciekawych czasach w salonce wiedząc, że pilot i dyrektor Kazana czekają na jego nową decyzję, ponieważ od niej zależeć może życie 96 osób, choć jak popatrzeć z perspektywy Millera oskarżanego o zamianę kawałka suwerennej Ziemi Polskiej na Mazurach we filię obozu koncentracyjnego Guantanamo, to lepiej mówić o papuciu, który wolał się nic nie odzywać zaszyty gdzieś w salonce. Chcecie sądzić za Stare Kiełbonki, to bierzcie się też za Kwasniewskiego, mówi Miller do światowej opinii publicznej wskazując: Oto człowiek żydokomuny, on był w tamtym czasie prezydentem i częściej ode mnie spotykał się z żydomurzynem.

Na polowym lotnisku w Smoleńsku miał zginąć Adolf Hitler; była prawdziwa bomba w teczce, która jednak nie wybuchła. Sekretarka Canarisa wspominała w związku z tym wydarzeniem po latach swojego szefa, który mówił wtedy do niej oraz do innych współpracowników: "dzieci, róbcie, co macie robić. Ja nie muszę znać szczegółów". Ciekawe, czy rozmiłowany w historycznych anegdotach prezydent Rzeczypospolitej znał ten szczegół z przygód wpisanych dla człowieka w Plan Boży?

Z Frankfurtu nad Menem mówił Stefan Kosiewski

http://sowa.quicksnake.pl/Stefan-Kosiewski/Bomba-w-Smolesku-nie-wybucha-Fascynacja-obdem-f-21-Stefan-Kosiewski-Zniweczona-rzeczywisto-13-S-S

Stefan Kosiewski: W boskiej jednosci z duchem swietym, Chazaria.

  • Stefan Kosiewski ‎....Pan Bóg chce sprawiedliwości i łączy ją z zadośćuczynieniem grzeszników dla ofiar ich nikczemnej działalności. W tym kontekście zapowiadanie przez Episkopat Polski, iż zamierza połączyć zapowiadaną wizytę Głowy Kościoła Prawosławnego w Rosji, prawnie równego Papieżom, z fałszywym pojednaniem Narodów Polski i Rosji jest chucpą, która nie może mieścić się po prostu w pale najbardziej nawet podłemu chazarowi. ... 
  • Stefan Kosiewski Prezydent Komorowski nie umiał zająć pozycji czcigodnego mędrca, za którego słowami stoi zawsze siła autorytetu niekłamanego przywódcy narodu utrzymująca człowieka w stałej pozycji wertykalnej jak egipski obelisk wystawiony ku słońcu a narody integrująca w każdej chwili mocą wiedzy i dokonań pokoleń ludzkich przez stulecia w boskiej jedności z duchem świętym.

    W gorszącym konflikcie o stołki, kasę...Czytaj dalej

  • ....Pan Bóg chce sprawiedliwości i łączy ją z zadośćuczynieniem grzeszników dla ofiar ich nikczemnej działalności. W tym kontekście zapowiadanie przez Episkopat Polski, iż zamierza połączyć zapowiadaną wizytę Głowy Kościoła Prawosławnego w Rosji, prawnie równego Papieżom, z fałszywym pojednaniem Narodów Polski i Rosji jest chucpą, która nie może mieścić się po prostu w pale najbardziej nawet podłemu chazarowi. ...
  • Length: 24 min
    Recorded: Thursday 19 January 2012 @ 13:16
      · 12 godz. temu  

    brentanopark/dsc-0006.jpg
    Prof. František Všetička, tłumacz na język czeski wierszy Stefana Kosiewskiego w Brentanopark we Frankfurcie nad Menem przed miejscem spotkań Goethego ze swymi przyjaciółmi Foto: Leszek Zytko  | 

  • Chazaria. Przełomu nie było, prokuratorzy uśpili szukanie winnych śmierci ....w okolicach Smoleńska

    Skoro_zapierdala_to_blasik

     

    Chazaria. Przełomu nie było, prokuratorzy uśpili szukanie winnych śmierci 96 swoich w okolicach Smoleńska

    Written by sowa (») yesterday in category Polnisches Kulturzentrum, read: 18×

    czeladz/czeladz-piaski-czerwona-gwiazda.jpg

    (download)

    mota to (za motto): Nie udało się zidentyfikować autorów 9 głosów. Wśród zidentyfikowanych nie ma generała Andrzeja Błasika    

      Manipulacja dokonana 16 stycznia 2012 r. z udziałem dwóch prokuratorów, którzy dawno już powinni zostać  odwołani ze stanowisk za bezcelowe utrudnianie wyjaśnienia przyczyny katastrofy pod Smoleńskiem, jest zwykłym przekrętem i dlatego jest prosta do wyjaśnienia.  

    Mając do dyspozycji taśmę z nagraniami głosów kilkunastu osób eksperci zależni finansowo od Ministra Sprawiedliwości zidentyfikowali jedynie 4 głosy i obwieścili ustami prokuratorów na konferencji 16 stycznia, że nie ma  gen. Błasika pośród tych uznanych za zidentyfikowane głosów.  

    Obecni na konferencji: Seremet, Szeląg i Parulski nie powiedzieli ale i nie zaprzeczyli, że pośród głosów, które zostały uznane przez tzw. ekspertów za niezidentyfikowane, nagrany został w kabinie tupolewa głos gen. Błasika.  

    Nie można więc oskarżyć tych prokuratorów o poświadczenie nieprawdy.  

    Nie można jednak też uznać, że powiedzieli prawdę i całą prawdę, gdyż nie powiedzieli prawdy.    

    Nie wyjaśnili np. Polakom, kto i po co wyciął z odsłuchiwanej taśmy fragment nagrania głosu długi na 17 (siedemnaście) sekund; na marginesie taka oto uwaga talmudyczna: na dwa dwusylabowe słowa "spieprzaj dziadu" - wyrzucane spod serca Lech Kaczyński potrzebował w normalnych warunkach niecałą sekundę, czyli moment. Dokumentują to nagrania filmowe dostępne za darmo na YouTube dlatego też pojawia się pytanie: co mógł powiedzieć przez siedemnaście długich sekund i kto to mógł powiedzieć, jeżeli drzwi do kabiny pilotów mogły być otwarte - jak przezornie oświadczyli prokuratorzy na konferencji - zatem zarówno mogły te długie na siedemnaście sekund słowa być wrzucone przez otwarte drzwi bezpośrednio ze salonki prezydenta ale i równie dobrze mógł sobie wejść do kabiny pilotów każdy członek wycieczki prezydenckiej do Katynia i wygłaszać kwestie, które ktoś wyciął po to, żeby na kogoś mieć... haka.  

    Przeanalizowane bowiem rzekomo przez tzw. ekspertów nagranie zaczyna się nie od momentu wypicia strzemiennego na płycie startowej lotniska w Warszawie i zameldowania przez Błasika wyręczającego pilota w przewidzianym procedurami meldowaniu gotowości do odpalenia, lecz od podjęcia w kabinie tupolewa rozmowy na temat czekającego Błasika awansu "za wielką wodą" na generała czterogwizdkowego.   

     Konferencja prokuratury wprowadziła więcej zamętu, niż wyjaśniła -  ocenił przewodniczący Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych płk Edmund Klich. - W pierwszym wariancie odsłuchu rozmów z kabiny pilotów specjaliści odczytali słowa generała Błasika. W drugiej polskiej ekspertyzie, wykonanej w Zakładzie Kryminalistyki, odczytano trzy wysokości podawane przez gen. Błasika, czego w pierwszej, rosyjskiej wersji nie było. Teraz w ogóle nie odczytano słów generała - powiedział płk Klich.  

    Moje albumy/ Meine Alben

    O kontekście politycznym, czyli o marzeniach ściętej głowy na przejęcie jeszcze kiedyś w przyszłości z rąk Tuska nominalnej władzy w Polsce nie mówi niniejsza analiza językowa manipulacji dokonanej 16 stycznia w Warszawie, czyli dosłownie w przeddzień uroczystych obchodów w Czeladzi rocznicy tzw. wyzwolenia przez wojska sowieckie w 1945 r., albowiem marzeniami ściętych w polityce głów nikt poważny nie zajmuje się w Europie po wczorajszych rozruchach ulicznych z udziałem policji w Rumunii i w związku z wprowadzaniem przez panujących tam  kryptosyjonistów pakietów ratunkowych na życzenie MFW oraz po wczorajszej degradacji Merkozego przez żydowskie firmy ratingowe, którego to Merkozego Sikorski z Tuskiem hołdowali i podżegali w Berlinie jeszcze niedawno  - tych tzw. niemców, czyli kryptosyjonistów nie mówiących po polsku,  do bezkrwawego przejęcia w Polsce władzy.  

    Gdyż nie tylko Sikorski i Tusk znają Prawdę o tym, że w Polsce żadnego kontekstu politycznego dla Platformy Obywatelskiej nie ma, bowiem nie ma żadnej polityki, polityków i partii opozycyjnych do systemu kryptosyjonistycznego symbolicznie przyjętego w Magdalence, więc żaden prokurator nie wie, czego ma się trzymać i jeśli nie strzela gafy w usta, to bierze wodę w usta i nie odpowiada od kilkunastu miesięcy na wniosek Czynnika Społecznego o uznanie za Stronę w postępowaniu w sprawie znalezienia winnego katastrofy pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 r. i śmierci 96 osób.  

    Prymitywnej konfabulacji, czyli opowiadania niestworzonych rzeczy dopuścił się po zakończeniu konferencji zacytowany przez onet mjr rez. dr pil. inż. Michał Fiszer, który odmalował obraz stojącego w drzwiach kabiny, tyłem do pilotów Błasika, który był dla Fiszera jak brat. Ten obraz zrodził się w chorej wyobraźni Fiszera jak obrazy rozwieszone w Polsce po kościółkach wiejskich, by bronić czyjejś czci. 

      Hiperpoprawność, czyli wynikająca z przesady, fałszywa poprawność językowa cechuje od 1945 r. ludność żydowską na terenach nie tylko od Jedwabne do Mysiańca. Objawia się zaś tym, iż nie chcąc m.in. zdradzić się przed obcym słuchaczem z mazurzeniem, tzn. cechą typową tam dla polskich chłopów, którzy zamiast " co proszę" pytają: "co prose", zamiast głosek "sz" oraz "cz" wymawiają normalnie "s" i "c", co jest właśnie dla chłopów polskich normą językową. Dla żydów natomiast normy językowe kształtowały się na badanych terenach do 1945 r. różnie i w żargonie jidisz.

    W języku polskim dochodziło natomiast nie tylko tam do zabawnych dla ucha polskiego językoznawcy hiperporawności, kiedy to słyszał w sklepie mięsnym człowieka pytającego masarza o "kołbaszę", bowiem nie tylko, że kiełbasa zamieniała się w kiełbaszę ale i towarzyszyło opisanemu zabiegowi hiperpoprawnej zamiany spółgłosek jeszcze zamiana dyftongu "ie" (przejętego do jidisz w średniowieczu ze Słowiańszczyzny) na otwartą głoskę "o".  Należy przy tym wspomnieć, że hasło "kołbasza" było czytelne dla żydowskiego  sklepowego, który tak samo jak pytający go klient był członkiem żydokomunistycznej partii PPR przemianowanej w 1949 r. na PZPR a po wyprowadzeniu sztandaru na rozkaz żyda Rakowskiego: SLD i Socjaldemokracja Borowskiego, co jest taką samą zarazą jak zabroniona na Węgrzech przez premiera Orbana.  

    W Polsce fałszywy świadek nie bierze jeszcze w zadek, dlatego należy wspomnieć, że słowo fiszer z żargonu jidisz używane było w Polszczyźnie po tzw. wyzwoleniu w 1945 r.  zamiennie na: Rybak, Rybczyński, Rybaczewski, Rybkowski, zaś Blass zamieniano na Błasik.  

    Opracowanie opublikowane w internecie pod tytułem: "Nazwisko Mackiewicz na sarkofagu Kaczynskich to blad, językowy i polityczny, mgr Stefan Kosiewski (ekspertyza)."  dotyczące nieprawidłowości związanych z pochówkiem w podziemiach katolickiej katedry na Wawelu członka masońskiej Grupy Windsor przyniosło szybko drobną korektę, otwarło wieko trumny.   

    Polskę czekają trudne dni, kiedy wkrótce zabraknie kasy na pensje dla swoich i przestaną być chucpiarze potrzebni w życiu publicznym. Zmian takich jak zapowiedziane ostatnio na Węgrzech nie wprowadzi przecież chazarska banda. Do wykonania poważnych zadań potrzebni są poważni ludzie - uświadomiony, zorganizowany naród i zdrowa wiara w pomoc Pana Boga.  

    Z Frankfurtu nad Menem mówił Stefan Kosiewski

    ~Wynocha z Wawelu: 8:26:18,9 Protasiuk: Panie dyrektorze wyszła mgla w tej chwili...
    - (wypowiedź mężczyzny)
    - Protasiuk: ...przy tych warunkach, które są obecnie, nie damy rady usiąść...
    - (niezydentyfikowany odgłos)
    - (wypowiedź mężczyzny)
    - (niezydentyfikowany odgłos)
    - Protasiuk: Spróbujemy podejśc, zrobimy jedno zajście, ale prawdopodobnie nic z tego nie będzie..
    - (wypowiedź mężczyzny)
    - Protasiuk: Także proszę już mysleć nad decyzją co będziemy robili..
    - (wypowiedź męższyzny) - Będziemy próbowali

    Dziwne, że mimo odczytu, że do owego mężczyzny dowódca zwraca się per "Panie dyrektorze", krakowscy specjaliści nie sklasyfikowali go jako dyrektora Kazanę, a ponadto największe niepokoje wzbudził brak w ostatnim zdaniu słów "do skutku", co wyraźnie słychać w nagraniu nawet na średniej klasy sprzęcie komputerowym. Kazana odpowiada "Bedziemy próbowali do skutku"

    Proszę posłuchać:

    link

    Kazana mówi "Bedziemy próbowali do skutku", na co Protasiuk, ze paliwa nie starczy do skutku..

    To jasno pokazuje, ze dyr. Kazana był zdecydowany wylądować w Smoleńsku a kpt. Protasiuk oczekiwał decyzji od dysponenta samolotu.
    Moim zdaniem kpt. Protasiuk uważał, ze decyzja będzie dotyczyła wyboru lotniska zapasowego. Niestety jak się później okazało TU-154M zamiast odlecieć zaczął lądować pomimo braku warunków.

    Fachowcy z Krakowa twierdzą, ze drzwi od kokpitu były otwarte i dlatego jest tak wiele niezidentyfikowanych głosów - byli to najprawdopodobniej głosy nagrane z okolic drzwi, gdzie mikrofony traciły zdolność dobrej rejestracji.
    Pokazuje to, że załoga była ciągle narażona na wizyty w kokpicie osób nieuprawnionych.

    Decyzji o odejściu na lotnisko zapasowe nie było, ale było "będziemy próbować do skutku". Rozmowa między dyr. Kazaną a kpt. Protasiukiem odbyła się już po telefonie prezydenta do brata.

    8:15,51,5 "prezydent chciałby zadzwonić"

    Kaczynski plane crash explained_ Full minute-by-minute reconstruction
    Inexperienced crew members, a lack of bad-weather readiness, pressure from passengers to land quickly and the pilots' refusal to look for an alternative landing site. Those are listed as the main reasons behind April's deadly crash which killed Polish President Lech Kaczynski. The investigative committee has presented its final report on the accident's causes to Poland

     

    http://www.scribd.com/skosiewski    

    http://www.scribd.com/fullscreen/71530875?access_key=key-1syrls5n3dxb4dvgi720

    http://sowa.quicksnake.org/Polnisches-Kulturzentrum/Chazaria-Przeomu-nie-byo-prokuratorzy-upili-szukanie-winnych-mierci-96-swoich-w-okolicach-Smoleska

    http://de.groups.yahoo.com/group/sowa/message/1597