Stefan Kosiewski: Dlaczego ten Mrożek taki zabawny? Zniweczona rzeczywistość 14 s.s.

Escrito por sowa (») hoy en 18:54 en categoría Servire Veritati, leído: 27× 

Zaszczycony przed paru tygodniami w Katowicach tytułem dra h.c. Uniwersytetu Sląskiego pisarz Sławomir Mrożek, autor zjadliwej sztuki satyrycznej "Emigranci", w której  Polak zjada mięso dla psów z puszki z naklejką z obrazkiem pieska, bo tak nakazał swojemu bohaterowi niemądry paszkwilant marksistowski, który wyemigrował sobie na starość z Polski i mieszka na stałe w kapitalistycznej a zgniłej do wygodności Nicei.  

- Czy był pan w Nicei? Zapytał na początku lat 50 w Krakowie młodego Sławomira Mrożka Stefan Kisielewski. - No, skądże, ja w Nicei? Odparł zaskoczony felietonista wietrząc psim nosem podstęp w postawionym pytaniu.


Zanim przejdziemy do przytoczenia całej treści zapowiedzianej anegdoty wdzięcznie wrzuconej do książki Mariusza Urbanka opatrzonej tytułem "Kisiel" poinformujmy, iż laudację na okazję odznaczenia Mrożka tytułem doktora honorowego napisał też Kisiel, żyjący i prawdziwy, profesor Uniwersytetu Sląskiego Marian Kisiel.  

- Dlaczego ten Kisielewski taki ordynarny? Dobry felieton napisałem. Wszystkim się podoba, a Kisiel takie słowa...   - dziwił się Mrożek opowiadając ze swojego punktu widzenia to zdarzenie Jackowi Zakowskiemu i przyznając zarazem, że Kisiel go zawstydził i "uratował - przynajmniej w pewnym stopniu" (s. 54).   

Kisielewski uświadomił Mrożkowi, że poza Nową Hutą i Krakowem, w którym Mrożek dostał akurat miesszkanie z przydziału Urzędu Bezpieczeństwa w domu Związku Literatów Polskich przy ul. Krupniczej 22 nad Wisławą Szymborską, która tak samo jak Mrożek usłużnie podpisała 8 lutego 1953 roku rezolucję 53 członków krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich wyrażającą bezwzględne potępienie dlauwięzionych przez żydokomunę księży i biskupów Kościoła Katolickiego, oskarżonych bezmyślnie o szpiegostwo na rzecz USA i fałszywie o współpracę z Gestapo.  

Współpracowali natomiast bez najmniejszej wątpliwości z Urzędem Bezpieczeństwa nagrodzeni za to mieszkaniami służbowymi w Krakowie: Sławomir Mrożek i Wisława Szymborska a także m.in. Wilhelm Szewczyk, który przeniesiony został wkrótce z nowymi zadaniami do Katowic, którym zmieniono nazwę na Stalinogród.  

"...Zycie jest piękne

znam życie, więc mogę coś o nim powiedzieć

urodziłem się w Wigilię

w jednym z miast województwa stalinogrodzkiego

a ojciec mój akurat wtedy dostał premię

i dyplom za czwarty rok planu sześcioletniego

więc kupił na Swięta karpia..." - zapisałem we wierszu "Pomidor" przed wielu, wielu laty, który jest dostępny za darmo w internecie.  

Wilhelm Szewczyk był po latach redaktorem naczelnym czasopisma, w którym wydrukowany został w 1974 r. mój debiutancki wiersz, a potem jeszcze wielokrotnie publikowane były inne moje wiersze, więc prywatnie nie powinieniem na Szewczyka narzekać tym bardziej, że już jako dwudziestolatek wmówiłem sobie tak samo łatwo jak tylko młody poeta potrafi uwierzyć w otrzymany od Boga talent do mówienia poezją, że mam  przywilej odwiedzania tej redakcji "Poglądów" o każdej porze roboczego dnia, bo red. Stanisław Piskor umie zawsze zaparzyć kawę a potem zaprosić jeszcze na dobre piwo do pobliskiej stołówki dziennikarzy, gdzie red. Włodzimierz Paźniewski miał mi pożyczyć książkę "Kłopot z istnieniem" Henryka Elzenberga, jego profesora filozofii, żebym sobie poczytał i oddał a potem miał o czym napisać pracę magisterską na filologii  i Szewczyk zabrał mnie pewnego razu autobusem z kolegami na wycieczkę do kopalni "Manifest Lipcowy" w Jastrzębiu, żebym się mógł poznać z warunkami wydobywania węgla i dowiedzieć na miejscu o podbieraniu polskiego węgla przez czeskich braci podkopujących się pod terytorium PRL w tym tylko celu a wróciłem z tej wycieczki nie tylko z tą wiedzą przekazaną przez dyrektora kopalni ale i jeszcze z butelką wódki w kieszeni, którą wręczył mi osobiście red. Stanisław Wilczek, brat członka Biura Politycznego KC PZPR, przeuroczy, inteligentny i ezoteryczny tak samo w mowie jak Szewczyk, który przed wojną to chyba nawet należał do masonerii narodowej Piaseckiego z ONR, lecz nie wtajemniczajmy się w tę sprawę, gdyż to jest temat na odrębną wycieczkę, zaś ja chciałbym tutaj tylko jeszcze wspomnieć przy okazji tej laudacji na temat Mrożka wspomnieć, że na prof. Mariana Kiśla (Kisiela?) też nie powinienem prywatnie narzekać, bo opublikował mi wiersze w czasopiśmie "Sląsk" opatrując je w 1999 r. uwagami zatytułowanymi uprzejmie: "Kosiewski i inni".    

Zycie jest piękne, znam życie, wódki nie piję, piwa też a i po wino od wielu, dobrych lat nie sięgam; z oszałamiających uzależnień trzyma się mnie jeszcze tylko poezja; z ręką na sercu - napiłem się szampana, raz w La Rochelle, przed ćwierć wiekiem na bankiecie wydanym przez burmistrza tegoż miasta na otwarcie festiwalu filmowego, gdyż przedstawiono mnie pani, która nazywała się tak samo jak ulubiony przeze mnie w dzieciństwie aktor filmowy noszący imię Charlie, a drugi raz w Szampanii, w Reims po zwiedzeniu  zabytkowych piwnic jednej z najbardziej cenionych wytwórni, gdzie dano mi spróbować tego trunku przed kilku za Solidarność, którą zakładałem w 1980 r. na Sląsku, podczas kiedy Wałęsa robił swoje w Gdańsku mądrzej i nie musiał kończyć jako emigrant polityczny.  

Po niezbędnym dla zrozumienia przez młodzież osadzeniu w realiach historycznych tudzież kontekstach przeróżnych możemy chyba już przejść do przytoczenia ze wspomnianej książki (ibid) anegdoty o Mrożku i źródle inspiracji dla umiejscowienia miejsca osiedlenia się Mrożka na starość w Nicei, które jawi się w świetle tych wyjaśnień  jako pewnego rodzaju samokrytyka marksistowska składana przez Mrożka na katafalku,  bowiem jako rzecze Urbanek:  

"... na początku lat 50. zamieszkał na Krupniczej Sławomir Mrożek, wtedy jeszcze szczerze przejęty entuzjasta Polski Ludowej i wyznawca najlepszego na świecie ustroju. Pracował w krakowskim  "Dzienniku Polskim" i demaskował reakcję. Kiedy usłyszał w radio  audycję o corso kwiatowym w Nicei, zdemaskował corso. W Indochinach wojna, na polach ryżowych giną kobiety i dzieci, grzmiał, a burżuazja beztrosko bawi  się w kwiatowe corso. Po ukazaniu się tekstu, spotkał nieco wstawionego Kisiela.

- Był pan w Nicei? - usłyszał.

- No skądże, ja w Nicei?

- A ja byłem. To co pan pierdoli?!

Po wielu latach, gdy Sławomir Mrożek był już zupełnie innym Mrożkiem, spotkali się w Paryżu i poszli na spacer nad Sekwanę. "Powiedziałem mu wtedy, że mu serdecznie dziękuję i nigdy mu nie zapomnę tamtej krótkiej rozmowy" - wspomniał Mrożek".  

A wspomina się tę anegdotkę nie po to w tym miejscu, żeby zawstydzać kogokolwiek na Uniwersytecie Sląskim etymologią słowa corso, tylko chodzi o to, że w pewnych kręgach takie sprawy stawia się otwarcie i Kisielewski przyjeżdżał np. do Monachium po buty ortopedyczne, a pozwolił mi poznać i zrozumieć sprawę Włodek Sznarbachowski, który przed wojną pisał dla tego narodowca Piaseckiego przemówienia podczas największych nagonek antysemickich a Piasecki do Włodka: Panie Kolego, pan z nami, tutaj proszę, proszę.  

Buty ortopedyczne szyli w tamtych czasach w okolicy Monachium, gdzie Amerykanie utrzymywali Radio Wolna Europa, a Włodek miał duże i gościnne pokoje, zaś Rozgłośnia Polska była niezależną radiostacją finansowaną przez Kongres Stanów Zjednoczonych, bo chodziło właśnie o to, że te kwiatowe corso. Ale tak, to już można by długo jeszcze i w kółko to samo, a czy trafi to w ten katafalk? Czy poleci za Jaśkiem do Sląska?  

  Z Frankfurtu nad Menem mówił Stefan Kosiewski    

http://www.spreaker.com/user/sowa/mrozek_kisiel_f_o_f_23_s_k_z_r_14_s

(download)

vide: http://sowa.quicksnake.net/Poetry/Masoneria-nagradza-si-doktoratami-Sawomir-Mroek-i-Sawek-Fascynacja-obdem-von-S-K-Zniw-rzecz-14   

Bomba w Smoleńsku nie wybuchła. Fascynacja obłędem, f.21 Stefan Kosiewski: Zniweczona rzeczywistość 13.S.S.

sowa(») | 3. 4. w kategorii Stefan Kosiewski, czytaj: 45×

  Lech Kaczyński otaczany był zaiste osobliwymi ludźmi, bowiem sam nie był przecież niczemu winien, gdyż jeśli nie Pani Mama, to żona Marja, albo brat Jarosław, ukryta masońskim zwyczajem tajna ręka Grupy Windsor, że dzwonił do niego np. taki fenomen, młody człowiek, niezwykle bogata osobowość jak Adam Bielan i zapowiadał, że chce wpaść do pałacu prezydenckiego w czwartek, żeby spijać złotą mądrość, posłuchać jak zwykle anegdot historycznych o Piłsudskim, dowiedzieć się czegoś mądrzejszego od starszego od siebie człowieka, profesora i przy okazji sypnąć żywą garścią ciekawych pomysłów na kampanię wyborczą. A zajęty pisaniem orędzia do Narodu prezydent RP natychmiast był do usług tego dziwoląga, zamieniał się cały w słuch jeszcze w środę, gdyż musiał być z natury otwarty na pomysły niezwykłych ludzi, bowiem żaden fenomen się jeszcze na Bielanach nie urodził, jak mówi przysłowie na Mokotowie. czytaj dalej 

http://sowa.quicksnake.es/Servire-Veritati/Dlaczego-ten-Mroek-taki-zabawny-Fascynacja-obdem-f-23-20120413-Stefan-Kosiewski-Zniweczona-rzeczywisto-14-s-s

Lech Kaczynski nie polecial na groby polskich oficerow, bo bylo mu za zimno (-27)

Geschrieben von sowa (») heute um 17:39 in der Kategorie Polnischer Schulverein OSWIATA,

1 marca 2006 r. Lech Kaczyński przerwał wizytę na Ukrainie, nie poleciał do Charkowa na groby polskich oficerów pomordowanych w 1940 r. przez żydokomunistyczną NKWD.

Stefan Kosiewski
Prezydent Kaczynski miał wyglosić na uniwersytecie w Charkowie wyklad na temat: Idee Solidarnosci w zjednoczonej Europie. Kwiaty, ktore miał zlozyć na na grobach polskich oficerow, miały być bialo-czerwone.

Nie poleciał, bo było mu za zimno (-27)

  • Kaczyński nie poleciał na groby polskich oficerów, bo było mu za zimno (-27) sowa.mojblog.comO Pawłokomie - jednej wsi wiedzieć - będzie świat cały, bo zadbają o to liczne postounowskie, postbanderowskie elementy, zasobne pieniędzmi zrabowanymi od żydowskich i polskich ofiar, i darami nacjonalistycznej emigracji z Kanady, USA, Wielkiej Brytanii... Będzie tak jak po Jedwabnem. Polacy znowu w...
    https://www.facebook.com/groups/236162319786552/305257592877024#!/groups/236162319786552/305401462862637/
  • Stefan Kosiewski
    • ‎...w części dotyczącej postępowania w sprawie mającej miejsce w dniu 10 kwietnia 2010 r. katastrofy samolotowej pod Smoleńskiem Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie nie odpowiedziała dotychczas na kierowane do niej przeze mnie wniosk...i, co może potwierdzać słuszność tezy o stronniczości tej Prokuratury i podejmowaniu przez nią bezprawnych działań na korzyść Jarosława Kaczyńskiego.

      Wojskowa Prokuratura Okręgowa wykazała się stronniczością reprezentując prywatny interes Jarosława Kaczyńskiego i grupki jego kolegów partyjnych, a nie zadbała o interes Rzeczypospolitej Polskiej. Prokuratura naruszyła bowiem na korzyść Jarosława Kaczyńskiego konstytucyjną zasadę równości obywateli RP wobec prawa. Nie wezwano Jarosława Kaczyńskiego niezwłocznie na przesłuchanie, żeby nie trzeba go było zapytać o to, co ma on do powiedzenia na temat okoliczności, które doprowadziły do katastrofy w Smoleńsku i śmierci 96 osób? Ta sama Prokuratura zwróciła się w tym czasie - w oczywistym interesie Jarosława Kaczyńskiego - z zapytaniem do rządu USA o to, czy rząd amerykański posiada i czy chciałby ujawnić zapis rozmowy przeprowadzonej przez braci Kaczyńskich przez telefon satelitarny, które to ujawnienie mogłoby zaszkodzić kandydowaniu Jarosława Kaczyńskiego.

      Jarosław Kaczyński nie został przesłuchany w bezpośrednim czasie po katastrofie i mógł nafaszerowany narkotykami zmagać się z Bronisławem Komorowskim o najwyższy urząd w państwie tylko dlatego, że byłego Marszałka Sejmu żaden prokurator nie przesłuchał do dzisiaj na temat bezprzetargowego nabycia przez niego samolotów CASA jeszcze jako minister, który był zobowiązany do zorganizowania przetargu. (...).

      Z szacunkiem

      Stefan Kosiewski

      Groźby karalne. Zawiadomienie o przestępstwie 20110228 Stefan Kosiewski AP III Ko 726/ 10 Prokuratura Apela... http://sowa.quicksnake.pl/Stefan-Kosiewski?pg=2Zobacz więcej

    Stefan Kosiewski: Wtajemniczenie

    Sam4

    (download)
    Drogi Panie Kolego, dziękuję raz jeszcze za fotki i tekst, które zostały opublikowane w internecie i rozesłane do kilkunastu tysięcy ludzi w różnych krajach z kilku rozdzielników magazynu sowa; to wszystko jest tu, pod jednym adresem: Photogalleries in the group Budapest

    Photogallery | Budapest

    Relacja Pańska z wydarzenia ma tytuł: 15.03.2012 Foto: Zdzisław Attila Tátrai ;

    żyjemy w XXI w. oraz posługujemy się internetem przy wyszukiwaniu interesujących nas rzeczy; jeżeli ktokolwiek na świecie będzie chciał znaleźć informację na temat tego, co miało miejsce 15.03.2012 w mieście nazywanym po angielsku: Budapest a  co napisane zostało po polsku, to wrzuci sobie do wyszukiwarki: datę, miejsce, foto, text, polish, polnisch, polski i wyskoczy mu to, co trzeba, a jeśli jeszcze będzie znał Pana imię, lub nazwisko, albo chociaż skojarzy Pana z imieniem tego wíelkiego zbója, ktore Pan nosi a o którym pełno jest informacji w Pieśni o Nibelungach, to będzie już mądry.

    Natomiast Pan wychowany jest na tradycjach XIX wiecznej nauki, która żyła książką drukowaną, cegłą i miała wciąż w pamięci barokowe jeszcze tytuły, a skoro przy uroku barokowych kształtów, to nie od rzeczy będzie przypomnieć zapytanie Wacława Potockiego (546, 15. Dzieła, T.I, 1987, s. 425):

    "...Co ma sowa do orła, kaganek do słońca,
    To do nabożeństw fraszki. Acz i te bez końca
    Swego nie są pisane: ujdzie prawda żartem.
    Kochał w synu, zmiłował się Bóg nad bękartem
    Abramowym i żeby pragnąc nie umierał,
    Nową dla niego anioł krynicę otwierał...".

    Odciągam Pana w ten sposób od staroci i kieruję jak Dante ku nowemu życiu, bo zakładam w Uczniu duszę młodą a z dobrej  jakości fotek tudzież zaprezentowanego tekstu jak równiez sumiennego podejścia do sprawy wywodzę, iż jest w Panu dużo z dziennikarza przyszłości, nazwijmy to tak.

    Natomiast skoro zgodził się Pan już z moją rzeczową uwagą, iż należało jednak sfotografować w Budapeszcie Polaków i Węgrów dzielących się na ulicach radością wypływającą z dzielenia się szklanką, skoro nadarzyła się Panu okazja bycia świadkiem takiego zdarzenia na ulicy Budapesztu 15 marca 2012 r., to należało to uwiecznić z dziennikarskiego obowiązku, gdyż zgadzamy się obaj w ocenie wspólnej wartości, że nie ma w tym doprawdy nic złego, iż Polak i Węgier bratają się ze sobą dosłownie w przysłowiowy sposób, więc chciałbym także zapytać, co Pan o takiej rzeczy sądzi:

    Czy w przyszłosci nie będzie Panu być może jeszcze udostępniona wyższa wiedza, na podstawie której będzie Pan mógł może inaczej ocenić oraz chcieć zatytułować wydarzenia, których dzisiaj jest Pan Kolega świadkiem? 

    A jak miałby wtedy dotrzeć do Pana wczorajszej relacji ktoś, kto masońskiej wiosny ludów z 1848 r. nie zna i nie chce znać z tego prostego np. powodu, że stał wtedy i stoi dziś po drugiej stronie barykady, na której zginął jego ojciec i brat a przy tym określa wszystko to, czym Pan dziś tak bardzo emocjonalnie, pozytywnie żyje jako zwykłą rewoltę manipulowanej młodzieży?

    Informujemy jako dziennikarze a zarazem dokumentujemy naszą wiedzę o wydarzeniach, których jesteśmy świadkami, staramy sie przy tym być sami bardzo dobrze poinformowani, nie odcinamy się od wielowarstwowej wiedzy o faktach i kontekstach, nie cenzurujemy sami siebie, gdyż byłby to kardynalny błąd.

    Podzielę sie z Panem może wspomnieniem błędu, który był dawno, dawno temu także i moim udziałem: jako młody dziennikarz Solidarności oddałem w 1981 r. sekretarzowi redakcji tygodnika, w którym pracowałem na etacie redaktora, tekst do przeczytania i publikacji wyjaśniając, że zrezygnowałem z umieszczenia w prezentowanym tekście pochwały ze strony rozmówcy pytania, które mu zadałem. Sekretarz a może Naczelny, który czytał oddany tekst jako druga osoba, także był zdania, że nie należało rezygnować z publikowania wyrazów uznania docenta w stosunku do pytania młodego dziennikarza. A mnie te słowa uznania osobiście krępowały; nie chciałem oddawać do druku rozmowy , w której ktoś chwali mnie za jakieś postawione pytanie, gdyż chodziło mi w tej rozmowie o dotarcie do prawdy, do istoty rzeczy opisywanej, a nie do laurek, czy ocen, które mogły by skupić uwagę Czytelnika na jakości pytań, czy stawiającej je osobie.

    Rozmawiałem naówczas z młodym tam samo jak i ja lekarzem, który po Magdalence dopuszczony został jako osoba wtajemniczona do wielkiej, publicznej kasy, zaś kiedy pojawiłem się po 20 latach spędzonych na emigracji politycznej w jego gabinecie w Katowicach i przypomniałem przed 10 laty jako ten, który pierwszy na niego w przeszłości wskazał a przy tym dałem do zrozumienia, że wiem, na co i z kim marnuje on państwowe pieniądze; pokazałem zarazem dokument zaświadczający, iż mam zarejestrowany w sądzie na mnie osobiście tytuł czasopisma oraz wiem, jak rzecz należy nowocześnie zrobić, aby służyła Polakom i Polsce, to ten Sośnierz, który nazwisko brzmiące po polsku zawdzięcza temu, co rośnie, drzewu - sośnie, wypiął się wtedy zwyczajnie na bardzo dobrą propozycję, bo potrzebował nie pomysłów i ludzi, którym mógłby pomóc w powrocie z emigracji, lecz potrzebował na gwałt pieniędzy ze świata na jakiś zamek państwowy, który sobie w pobliżu umiłował i nawet założył w związku z oczekiwanymi darami od sponsorów zagranicznych zainteresowanych sprzedażą w Polsce zagranicznych leków, prywatną fundację i miał już otwarte konto dla niej, na które do dziś można jeszcze wpłacać, bo tak mu podpowiadała nie wartość ontologiczna zabytku, lecz użytkowa mentalność chazarska, albo koledzy esemesami, czyli tzw.: Wyższa Konieczność.

    A wspomniałem o tym komplemencie sprzed lat nie dlatego, że życie staje się znośniejsze po skomplementowaniu, lecz ot tak, dla wzajemnego zrozumienia się, które jest podstawą 
    wtajemniczenia.

    Z Panem Bogiem z Frankfurtu nad Menem mówił Stefan Kosiewski

    Solidarność Jastrzębie Sługa Boży, ks. Franciszek Blachnicki Kazimierz Switoń - listy do redakcji Stefan Kosiewski, autor, redaktor Tadeusz Kluba, foto arbeit.blox.pl  nr 30 - 1.12.1981 - Samobójstwo na raty; o humanizacji pracy

    ----- Original Message -----
    Sent: Saturday, March 17, 2012 9:07 AM
    Subject: Optymalizacja kosztów ZUS - zapytanie

     W zwi¹zku z wymogami ustawy z dnia 18 lipca 2002 roku o œwiadczeniu us³ug drog¹ elektroniczn¹ (Dz.U.Nr144 z 9 wrzeœnia 2002r., poz.1204)

    Chcielibyœmy, aby Pañstwo zapoznali siê z najciekawsz¹ ofert¹ - dla wszystkich zainteresowanych  Przedsiêbiorców.

    Oferta ta dotyczy zagadnienia OPTYMALIZACJI SK£ADEK ZUS, zgodnie z Rozporz¹dzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 883/2004r. w sprawie koordynacji systemów zabezpieczenia spo³ecznego, która daje ka¿demu przedsiêbiorcy  GWARANTOWANE, CA£KOWITE WY£¥CZENIE Z POLSKIEGO SYSTEMU UBEZPIECZENIA W ZUS.

     Je¿eli wyra¿aj¹ Pañstwo zgodê na otrzymanie oferty, proszê wpisaæ w temacie zwrotnego maila s³owo

    ----- Original Message -----
    Sent: Saturday, March 17, 2012 12:34 PM
    Subject: Budapeszt

    Witam Pana,

    jeszcze mam dwie uwagi do artykułu z Budapesztu.

    Pierwsze słowo to Budapest, brakuje „z” (BudapesZt), żeby było po Polsku J

    Druga sprawa, to czy nie myśli Pan żeby dać jakiś tytuł temu artykułowi, jak np. „Wiosna Ludów 164 lata później…” lub „Obchody Wiosny Ludów w Budapeszcie” ?

    pozdrawiam serdecznie,

    ZT

    http://przekapane.blox.pl/2012/03/Stefan-Kosiewski-Wtajemniczenie.html

    Stefan Kosiewski do Lecha Walesy: O globalizacji i celach ludzkiego działania

    (download)
    Napisał sowa (») 5. 11. 2010 w kategorii Lech Walesa, czytaj: 765×

    gdansk/walesa-kosiewski.jpg

     Foto: Lech Wałęsa  i Stefan Kosiewski.

    Szanowny Panie Prezydencie, Drogi Kolego Przewodniczący, pragnę złożyć Panu życzenia z powodu wysłania przez Pana gratulacji do nowego Przewodniczącego Solidarności Dudy i w związku z tym, że spotkał się Pan ostatnio w Ameryce z byłym KGB-owcem i prezydentem ZSRR Gorbaczowem, przy czym zrobił Pan sobie z nim historyczną fotkę i zatytułował ją zapytaniem: czy poznajesz? 

     

    Poznała Rosja żyda Gerbera mianowanego w 1985 r. na stanowisko szefa komunistycznej partii i prezydenta ZSRR przez szefa KGB Andropowa, a poznała go po czynach, głównie za wymianą rubla, która odebrała Rosjanom wszystkie oszczędności i poznała po pieriestrojce, czyli odebraniu narodom ZSRR prawa własności do mienia państwowego przy jednoczesnym oddaniu tego mienia w prywatne ręce KGB-owców.  

    W Polsce Henryk Pająk poznał się na Gorbaczowie a wspomina go tak: " ...Gorbaczow, pierestrojkowicz z nadania Żyda Andropowa zapanował niepodzielnie na Kremlu (...)

    Stats
    views:
    156
    posted:
    2/28/2012
    language:
    Polish, pages: 4
    StefanKosiewski   Document Library

    Panie Prezydencie Wałęsa,  

    staje Pan do fotografii z Gorbaczowem, który z własnej woli opuścił na stałe zniszczony przez siebie kraj. Uciekł od ludzi, których oszukał i okradł swoją prywatyzacją. Możemy o tym mówić wprost, bo na całym świecie była od zawsze i jest możliwość mówienia prawdy w oczy, a Gorbaczow (Gerber, Gorbi) nazwał tę  możliwość dla potrzeb ujarznionych narodów Sowieckiego Sojuza hasłem: głaznost. Pan jako prezydent RP wprowadził do Polski razem z wykształconymi w Ameryce żydowskimi  ekspertami, których po nazwisku wymienia Henryk Pająk , wprowadził w Polsce pod dyktando Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Banku Swiatowego i rządu USA "niewidzialną rękę rynku", która miała w cudowny sposób zapewnić Narodowi Polskiemu dobrobyt na poziomie "drugiej Japonii".  Czyż to nie żyd Bielecki, który jako lider kanapowego Kongresu Liberałów i premier RP, czyż to nie ten sam człowiek pociąga obecnie  sznurkami z tylnego fotela przyznając nagrodę Lecha Wałęsy dla żydówki Ochojskiej, koleżanki Michnika (którego zamierza dziś  faworyzować prezydent Komorowski),  za niejasną działalność na rzecz globalizacji.  

    Panie Kolego Przewodniczący, 

    Pan ma piękną legendę na całym świecie i i zawsze tych samych, złych (żeby nie powiedzieć: parszywych) doradców, którzy manipulują Panem przy pomocy pieniędzy, począwszy od milionowego Funduszu Wolności przejętego z Ameryki przez Gieremka a skończywszy na Nagrodzie Wałęsy zafundowanej w wysokości 100 tys. dolarów rocznie z państwowej kasy banku PKO przez  dyrektora Bieleckiego (byłego premiera), który finansuje w taki oto sposób swoją prywatną politykę.   

    Polacy muszą strajkować i walczyć przeciwko takim dyrektorom państwowym jak Bielecki, którzy wykorzystują państwowe synekury dla swoich prywatnych korzyści. Polacy nie są głupsi, ani gorsi od Boliwijczyków i Filipińczyków. Naród Polski musi walczyć przeciwko złodziejom podającym się za tzw. anonimowy kapitał, przeciwko szubrawcom udającym związkowców i przeciwko politykom takim jak Jarosław Kaczyński, który szczuje Naród Polski przeciwko Rosjanom, żeby stworzyć dla globalizacji sztuczną mgłę, DYM, zydymę wznoszoną pod wykorzystywanym nieuczciwie znakiem krzyża Chrystusowego(...).  

    Szanowny Panie Prezydencie,  

    przed dwoma laty pożegnaliśmy w Bratyslawie sygnatariusza Karty 77, poprosiłem Pana Prezydenta o przesłanie kondolencji Rodzinie Zmarłego i Przyjaciołom. Po aksamitnej rewolucji 1989 roku Marian Dudinsky nie uległ propagandzie sukcesu prywatyzacji i demokratyzacji;  krytycznie postrzegał rzeczywistość, dawał temu wyraz, surowo został za to potraktowany.  Dla Sygnatariusza Karty 77, dziennikarza wyróżnianego wcześniej nagrodami nie znalazło się miejsce pracy w Instytucie Pamięci Narodu, o co się ubiegał. Dla przeciwnika reżimu komunistycznego więzionego w latach 1985-1990 nie było pracy redakcyjnej.  Marian był aktywny w internecie, zaszczycał i nas swoją Osobą.   Nie miał możnych przyjaciół i nie było mu lekko:  miał 17-letnią, studiującą córkę, której nie mógł pomóc, bo nie doczekał renty inwalidzkiej.   

    Tak samo krytycznie jak on postrzega nieludzką globalizację Vladimir Pavlik, drugi sygnatariusz Karty 77, który od kilku dni przebywa sparaliżowany na Oddziale Neurologicznym szpitala w Powaskiej Bystrzycy. Ksiądz Twardowski przemówił do Polaków słowami: Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą.   A kochać, Panie Prezydencie to tyle samo, co okazywać miłość, dawać dowody braterskiej solidarności z bliźnimi w biedzie.  Telefon szpitala w Powaskiej Bystrzycy jest w internecie, wystarczy wpisać do wyszukiwarki słowa: nemocnica, Považská Bystrica.   

    Spieszmy się z życzeniami dla tych ludzi, którzy nie szczędzili swojego zdrowia i życia dla nas. Jak spieszyliśmy z życzeniami przed operacją serca w USA. Pytajmy, czy nie potrzebują teraz czegoś od nas ci słabi a silni Duchem ludzie?  

    Z najlepszymi życzeniami z Frankfurtu nad Menem mówił, z Panem Bogiem  

    Stefan Kosiewski

    cały tekst tu:

    http://sowa.quicksnake.pl/Lech-Walesa/Stefan-Kosiewski-do-Lecha-Wasy-O-globalizacji-i-celach-ludzkiego-dziaania

    Stefan Kosiewski do Lecha Walesy 20101105 O globalizacji i celach ludzkiego dzialania

    adm. Romuald Andrzej Waga był dowódcą kutra, który przewoził Lecha Wałesę do stoczni na strajk

    S5000158

    • ęefan Kosiewski  "...Gwiazda obraził [Bogdana] Borusewicza. (...) ponieważ powiedział, że pierwsza "Solidarność", to wszystko było sterowane przez bezpiekę.
      Leszek Tobiasz: Czyli jednak było sterowane...
      Aleksander L.: ...jak to było? Od początku było sterowane, a jak Wałęsę dostarczyli... "

      Stefan Kosiewski: żydzi z KOR-u i 82 agentów SB na I. Krajowym Zjeździe Solidarności w 1981 r.

      sowa (») | 23. 3. 2011 | read: 654× |

      frankfurt/konsulat/buzek-jerzy.jpg

      Stefan Kosiewski i Jerzy Buzek. ...Czy profesor Jerzy Buzek, któremu powierzono w pewnym momencie prowadzenie obrad, nie postawił sobie nigdy w życiu pytania o zródło zamętu, który spowodował przekazanie mu steru Zjazdu? Strach przed spojrzeniem w oczy prawdzie zdeterminowal wielomówność Borusewicza, splątanie mowy Wujca i krasomówcze wysiłki Andrzejów: Gwiazdy oraz Friszke. Podtrzymywanie mitów o bohaterskich członkach i współpracownikach KOR-u oraz niezłomnych przywódcach Solidarności służy skutecznie budowaniu legend osób zajmujacych w Polsce publiczne stanowiska, posiadających moc i wpływy, mogących decydować o obsadzie foteli prezesów i dyrektorów telewizji, o dostępie do publicznej kasy...   read on

      (...)Podtrzymywanie mitów o bohaterskich członkach i współpracownikach KOR-u oraz niezłomnych przywódcach Solidarności służy skutecznie budowaniu legend osób zajmujacych w Polsce publiczne stanowiska, posiadających moc i wpływy, mogących decydować o obsadzie foteli prezesów i dyrektorów telewizji, o dostępie do publicznej kasy.    Nie zabroni jednak polskiemu dziecku ze szkoły podstawowej zapytać o historyczną prawdę. O to, czy tylko SB miała swoich agentów na Zjeździe Solidarnosci?   

      A wojskowy kontrwywiad to nie zatrudniał agentów, jeżeli miał pozycję budżetową na ten cel taką samą jak Służba Bezpieczeństwa? Czy nie bylo Kiszczaka, a w Gdansku Marynarki Wojennej PRL? A czy STASI to tylko przez jednego KOR-owca była penetrowana? A rozmów z KGB to żaden działacz Solidarności nie prowadził?... http://sowa.quicksnake.pl/Lech-Walesa/ZDRAJCA

    Najważniejszy rejs kaprala - Nasz Dziennik -Walesa motorowka do stoczni przez Kiszczakwww.naszdziennik.pl Waga Andrzej [adm. Romuald Andrzej Waga - przyp. red.] był dowódcą kutra (...) który przewoził Lecha. Leszek Tobiasz: Admirał później? Aleksander L.: ...tak ...który przywoził Lecha,... od tyłu do stoczni, i Lecho został wsadzony do stoczni, wiadomo jak.https://www.facebook.com/groups/151241774916534/343170769056966/
    S5000170
    http://sowa.quicksnake.org/communists/Stefan-Kosiewski-ydzi-z-KOR-u-i-82-agentow-SB-na-I-Krajowym-Zjedzie-Solidarnoci-w-1981-r

    http://sowa.quicksnake.net/History/Najwaniejszy-rejs-kaprala-Nasz-Dziennik-Walesa-motorowka-do-stoczni-przez-Kiszczak

    Europosel Ryszard Czarnecki naglasnia koncentraty niemiecko-antypolskie; MSZ milczy!

    (download)
    Written by sowa (») today in category Polnisches Kulturzentrum, 

    ...Polskie Stowarzyszenie Szkolne OSWIATA, które założyłem przed dwudziestu laty we Frankfurcie nad Menem i które reprezentuję jako prezes w wystąpieniu wystosowanym do Pana Ambasadora Marka Prawdy, nie zostało jeszcze przez nikogo poinformowane o podjęciu interesującego nas tematu...  

    Foto:  Polnische Kulturtage Hessen 27. Mai 1999 - Haus Griesheim in Frankfurt am Main: Norbert Friedrich (Europa Union Deutschland), Konsul Aleksander Korybut-Woroniecki - Botschaft der RP, Gerhard Kneier - Presse Club Frankfurt, Dr. Klaus Würmell - "Zeichen der Hoffnung" Evangelische Initiative  für eine bessere Zukunft von Polen und Deutschen e.V., Dr. Paul Franken - Der Freundeskreis Frankfurt/Krakau - Deutsch Polnische Gesellschaft Frankfurt am Main e.V.

    O hybrydyczności śliny w stosunkach polsko-niemieckich do Europosła Ryszarda Czarneckiego mówi Stefan Kosiewski

    O hybrydycznosci sliny w stosunkach PL-D

    (05:29) by sowafew seconds ago Category: Politics

    Stefan Kosiewski, Polnisches Kulturzentrum e.V. Postfach 800626 D-65906 Frankfurt

    http://www.scribd.com/doc/54282075/Stefan-Kosiewski-20110309-do-Ambasadora-Marka-Prawdy-o-rzekomo-polskich-obozach-koncentracyjnych                                   

                                                                      Frankfurt am Main, 25. Februar 2012  

    Europoseł Ryszard Czarnecki  

    Szanowny Panie Pośle,  

    O sfinansowaniu przez rząd RFN antypolskiej broszury zawierającej szereg przekłamań historycznych, a nie sam tylko jeden, kłamliwy zwrot "polskie obozy koncentracyjne"  poinformowałem 9 marca 2011 r.  Ambasadora RP w Niemczech, Pana dra Marka Prawdę, którego miałem zaszczyt poznać przed kilku laty na imprezie politycznej w Deutsches-Polen Institut w Darmstadt a także pogratulować mu przy innej okazji w Oberursel/ Taunus niezwykle mądrego wystąpienia w obronie interesów polskich przed kamerami państwowej, niemieckiej telewizji we wczesnych godzinach rannych; w przerwie wieczornego koncertu, na który obaj zostaliśmy zaproszeni przez Frau Ilse Schwarz-Schiller, Wiceprezydenta Międzynarodowego Towarzystwa Chopinowskiego, wyraziłem w tej prywatnej rozmowie moje zaskoczenie i nieukrywany podziw gotowością do udzielania przez polskiego dyplomatę wywiadu na żywo przed kamerą między godziną 5 a 6 rano.  

    Dziękuję, że Pan Poseł zainteresował Czytelników swojego bloga bardzo przykrą dla Polaków w Niemczech Sprawą defamacji Polskiego Narodu i zechciał postawić przy tym pytanie: Czy Ambasador RP zareagował na zawiadomienie polskich władz przez organizację Polaków w Niemczech?  

    Polskie Stowarzyszenie Szkolne OSWIATA, które założyłem przed dwudziestu laty we Frankfurcie nad Menem i które reprezentuję jako prezes w wystąpieniu wystosowanym do Pana Ambasadora Marka Prawdy, nie zostało jeszcze przez nikogo poinformowane o podjęciu interesującego nas tematu.  

    Nie możemy udawać, że pada, kiedy inni ślinę obejmują tabu, albowiem zgodnie z tym, co podaje Piotr Kowalski w książce "Leksykon Znaki Swiata. Omen, przesąd, znaczenie": "Taka sytuacja oznacza zburzenie zasad taksonomicznych, które wymagają jednoznacznych rozstrzygnięć o przynależności przedmiotu czy istoty do jednej tylko grupy czy klasy" (PWN, Warszawa 1998, s.547).  

    Wykorzystywana w magii kontaktowej hybrydyczność śliny przeszkadza wciąż jeszcze rozwojowi normalnych, przyjacielskich stosunków polsko-niemieckich. Jeżeli nie dokonało się rzeczowej analizy faktów i brakuje do nich właściwego stosunku, nie wystarcza sama tylko konstatacja: Oto apogeum, wyżej sięgnąć nie mogą.  

    Dziękuję Panu za dostrzeżenie i napiętnowanie na blogu Sprawy skłócania ze sobą współcześnie narodów: polskiego, niemieckiego i żydowskiego .   

    Z szacunkiem, mówił Stefan Kosiewski  

    http://www.spreaker.com/user/sowa/o_hybrydycznosci_sliny_w_stosunkach_pl_d

    • Stefan Kosiewski 20110309 do Ambasadora Marka Prawdy o rzekomo polskich obozach koncentracyjnych

      Berlin, 8 marca 2011 r. Ambasador RP w Niemczech Dr. Marek Prawda, b. Prezydent Lech Wałęsa. Frankfurt 9 marca 2011 r. Stefan Kosiewski, Polnisches Kulturzentrum e.V.: Wielce Szanowny Panie Ambasadorze, wydana w nakładzie 800 000 egzemplarzy przez Bundeszentralle für politische Bildung (Federalną Centralę Szkolenia Politycznego) broszura "Informationen zur politischen Bildung" Nr 307/ 2010 pod tytułem "Jüdisches Leben in Deutschland/ żydowskie życie w Niemczech" zawiera na str. 59 obraźliwe dla mnie jako Polaka w Niemczech przekłamanie o istnieniu rzekomych "polskich obozów koncentracyjnych" w czasie okupacji naszej Ojczyzny przez narodowo-socjalistyczne Niemcy w latach 1939-45. 59-original-aus To kłamstwo dotarło w 800 000 egzemplarzy do szlół w Niemczech jako materiał dydaktyczny i deprawuje nie tylko niemiecką młodzież w internetowyn wydaniu broszury wymierzonej w polsko-niemieckie pojednanie w 20-lecie obowiązywania Traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjacielskiej współpracy wzajemnej.

      Category:Public Notices Reads:378 Uploaded:04 / 30 / 2011 Add to collection

    http://sowa.quicksnake.de/Polnischer-Schulverein-OSWIATA/Stefan-Kosiewski-do-Ambasadora-RP-o-rzekomo-polskich-obozach-koncentracyjnych

      25 lutego 2012 Niemcy o… „polskich obozach koncentracyjnych”…

    W nakładzie 800 tys. ukazała się w Niemczech broszura sygnowana przezBundeszentralle für politische Bildung (Federalną Centralę Szkolenia Politycznego) broszura zatytułowana „Jüdisches  Leben in Deutschland” („Żydowskie życie w Niemczech”). Rzecz w tym, że owa broszura, która trafiła już do niemieckich szkół  jako materiał dydaktyczny zawiera na stronie 59 stwierdzenie o … „polskich obozach koncentracyjnych”!!!

    O całej sprawie został powiadomiony ambasador RP w RFN - Marek Prawda. Jestem ciekaw, czy – a jeśli – to w jaki sposób zareagował?

    To skandaliczne stwierdzenie jest bardzo często używane, zwłaszcza w USA i Kanadzie, czasem również w niektórych krajach europejskich. Rzadko natomiast w samych Niemczech: ze zrozumiałych powodów byłaby to bowiem hucpa nad hucpami. Tym razem jednak miało to miejsce u naszego zachodniego sąsiada. Co więcej, to oszczerstwo nie pojawiło się w jakiejś prywatnej gazecie – co oczywiście też byłoby godne napiętnowania – ale zostało w olbrzymim nakładzie wydane przez państwowo-niemiecką instytucję, oczywiście za pieniądze niemieckiego podatnika. Zgroza. Takie rzeczy należy nagłaśniać  – i to niniejszym czynię.

    Ryszard Czarnecki

    http://ryszardczarnecki.blog.onet.pl/Niemcy-o-polskich-obozach-konc,2,ID45471...     

    Walesa robi z Olejnik Polakom wode z mozgu

    gdansk/lw/adam-magdalenka.jpg

     ... SB płaciła “Bolkowi” w 1971 r., kiedy “Bolek” nie był żaden “Wódz”, tylko zwykły robotnik w stoczni, który potrzebował pieniędzy na wódkę i donosił na kolegów z pracy. Monika Olejnik jest żydówka kryptosyjonistyczna w drugim pokoleniu, bo jej ojciec był ubowiec i dlatego ma posadę w TVP, żeby robić Polakom wodę z mózgu; http://ligon.wordpress.com/lech-walesa/  

    Wałęsa wyznaje, że podpisał SB współpracęde.sevenload.com Wałęsa przekabaca po żydosku Monikę Olejnik wyjaśniając, że nie brał pieniędzy od Służby Bezpieczeństwa jako “Bolek”, bo był “Wódz” . To jest KŁAMSTWO, bo SB płaciła “Bolkowi” w 1971 r., kiedy “Bolek” nie był żaden “Wódz”, tylko zwykły robotnik w s… https://www.facebook.com/groups/151241774916534/341684802538896/

     

    http://mysowa.tumblr.com/post/18214432832/walesa-robi-z-olejnik-polakom-wode-z-mozgu

         Magdalenka
    Walesa_kiszczak

         ZDRAJCA, kapuś i tajniak z Magdalenki, kapral stanu wojennego, który nie protestował, kiedy żydokomunistyczne służby bezpieczeństwa swoimi perfidnymi sposobami zmuszały tysiące Polaków, prawdziwych polskich patriotów do ucieczki z Ojczyzny, emigracji politycznej z Kraju całymi rodzinami, by nie przeszkadzali w realizowanej od 17 września 1939 roku grabieży mienia narodowego Polaków, nie maskuje się już dłużej i nie kryje ze swoim nikczemnym obliczem ZDRAJCY NARODU POLSKIEGO.

    (download)

    Walęsa w przeddzień wyborów 2007 roku zapowiadał PUBLICZNIE: zaraz w dzieñ wyborów będę prosił o chętnych do budowania programów i struktur w czasie roku – bo więcej to nie może wytrwać – zrobimy dogrywkę i uporządkowanie kraju.Po wyborach Wałęsa nie chce już zajmować się porządkami w kraju, oddał się do dyspozycji Tuska, którego partię przed wyborami wszelkimi sposobami wspierał. Wałęsa chce za to dla siebie posady konsula honorowego w USA, gdzie konsulowie bez honoru zajmują się dotychczas, jak w każdym innym kraju osiedlania Polaków, rozbijaniem Polonii i skłócaniem Polaków nie z żydami, lecz jednego Polaka z drugim, brata z bratem.

    Do brudnej roboty nie trzeba znajomości języków, nie każe nikt czytać książek. Wystarczy kilka żargonowych pojęć prostych jak gazrurka: mores, sztama i murka. Moresu nie nauczono trockistów z KOR-u na komendzie w Gdańsku; nie trzymał sztamy Gwiazda z Borusewiczem w Senacie przed wybraniem go na posadę cerbera ubeckiego hadesu, nie będzie miał posłuchu wśród Polaków kręt i cwaniak, który ubowcom się kłaniał i przepijał z nimi w odosobnionych miejscach.

    Borusewicz nie odbiega poziomem moralnym od Wałęsy, który wypomina mu zdradziecką współpracę z działającą ze wschodnich Niemiec tajną służbą Stasi i haniebne prowadzenie za nos przez Hodysza, oficera SB. Zapowiadanymi publicznie zmianami konstytucyjnymi w Polsce, rozwiązaniem Senatu i odwołaniem Borusewicza ze wszystkich publicznych stanowisk, pozbawieniem go odznaczeń i tytułów nie wymaże Lech Kaczyński z pamięci Polaków swojego osobistego udziału w niebywałej sztamie z ubowcami w Magdalence, bo w żadnym innym kraju na świecie nie było przypadku tak nikczemnej zmowy rządzącego reżimu z ludźmi, którzy zgodzili się robić za opozycjonistów.

    Potrzebne są zmiany w Polsce ku normalności, bez agentów i kapusiów, bez podawania się za Polaków. Polska dojrzała do podniesienia się z kolan.

    Wałęsę może sobie Tusk zesłać na Kamczatkę i Sachalin albo i na konsulat. By rozbijać Polonię krajową wystarczy tylko zapytać Danutę, czy do twarzy jej będzie w walonkach?

    Stan David Ligoń

    http://sowa.quicksnake.net/History/Lech-Wasa-Zdrajca

    Stefan Kosiewski: Po kim Pawel Gras odziedziczył dom i maniery Kaczynskich?

    (download)

    Stefan Kosiewski 10.07.2009 Fundacja Prasowa Jarosława Kaczyńskiego używająca w swoim czasie i w swojej nazwie znaczka Solidarności na takiej samej zasadzie jak prywatna gazeta wyborcza Adama Michnika, nadużyła zaufania społecznego Polaków m.in. przez to, że oddała się całkowicie do dyspozycji osób partyjnych z Porozumienia Centrum kierowanego naówczas przez tego samego Jarosława Kaczyńskiego tak samo nieszczęśliwie, jak dzi...Czytaj dalej
    wiadomosci.onet.pl
    Solidarna Polska wystąpi do prokuratury z wnioskiem o możliwości popełnienia przestępstwa składania fałszywych zeznań przez rzecznika rządu Pawła... · · · około minuty temu w pobliżu: Frankfurt

    Zatrytonem

    10.07.2009 Fundacja Prasowa Jarosława Kaczyńskiego używająca w swoim czasie i w swojej nazwie znaczka Solidarności na takiej samej zasadzie jak prywatna gazeta wyborcza Adama Michnika, nadużyła zaufania społecznego Polaków m.in. przez to, że oddała się całkowicie do dyspozycji osób partyjnych z Porozumienia Centrum kierowanego naówczas przez tego samego Jarosława Kaczyńskiego tak samo nieszczęśliwie, jak dzisiaj kierowana jest partia Prawo i Sprawiedliwość.

    Fundacja ta nabyła bez przetargu po śmiesznej cenie bardzo duży budynek w Warszawie, który po kolejnych transakcjach handlowych przeszedł w ręce dewelopera z Izraela. W budynku kupionym przez Fundację Kaczyńskiego po przeliczeniu na nowe za 4 mln. złotych, czyli za sumę pozwalającą nabyć w Jerozolimie plac pod budowę kiosku Ruchu, ma dzisiaj swoją siedzibę partia Jarosława Kaczyńskiego PiS.

    Miejscowa konkurencja partyjna uosobiona przez Prezydent Warszawy Hannę Gronkiewicz-Waltz oddała geszefty swoich adwersarzy pod ocenę niezależnego sądownictwa RP formułując przy tym oskarżenie tak nieudolnie, żeby sąd mógł orzec, iż "pozew jest nieadekwatny do sytuacji i stanu faktycznego". Wcześniej ten sam warszawski sąd podzielił w karygodny sposób sprawę tegoż budynku na kilka różnych spraw, żeby mogły w nich zapadać sprzeczne ze sobą orzeczenia i żeby nikt nigdy nie doszedł już do prawdy o przeszabrowaniu przez upartyjnionych cwaniaków budynku będącego przecież społeczną własnością wszystkich mieszkańców Warszawy, a nie prywatnym domkiem jednorodzinnym odziedziczonym po Rajmundzie Kaczyńskim.

    Nie wiadomo po kim i w jaki sposób poseł Paweł Graś, rzecznik rządu RP Donalda Tuska odziedziczył dom, podobnie jak Rajmund Kaczyński, w którym zamieszkuje w Polsce za darmo nie wykazując tego w pozycjach osiąganych korzyści majątkowych. Paweł Graś nadzorował wcześniej służby specjalnie po to tajne w Polsce, żeby nie mógł przedostać się do nich żaden agent obcego mocarstwa dysponującego wyrzutniami atomowymi rozlokowanymi od Morza Sródziemnego do Morza Martwego. Dzisiaj minister Graś oficjalnie korzysta tylko z łaskawości tzw. niemieckiego sklepikarza o nazwisku Paul Rogler, który w 1987 r posiadał w miejscowości Selb zaledwie kserokopiarkę i prowadził stosowne usługi dla ludności w cenie 10 Fenigów za jedną stronę formatu A-4.

    Selb było wtedy nadgranicznym miasteczkiem w trójkącie: CSSR, DDR, Republika Federalna Niemiec wykorzystywanym do kontaktów służbowych przez współpracujące ze sobą tajne służby specjalne: Stasi, SB, StB, Mossad i inne. Paul Rogler odbiera dzisiaj telefony i zakłopotany kieruje dzwoniącego doń dziennikarza miłym głosem do pana Grasia.

    - Acha, to pan już wie, o co chodzi. A czy mógłby pan odpowiedzieć tylko na jedno pytanie: do kogo właściwie należy ta willa, w której zamieszkuje pan Graś? Czy jest to pana willa, czy jego? Zakłopotanie, krótka przerwa na oddech i ten sam miły głos: - Proszę skierować to zapytanie do pana Grasia.

    Paul Rogler, którego żona jest nauczycielką yogi, robi za właściciela firmy "Agemark" zarejestrowanej w Soms, a założonej niegdyś przez Pawła Grasia w Katowicach. Graś był do 2007 roku członkiem Zarządu "Agermark". Czy osiągane z tego tytułu dochody były poddawane opodatkowaniu w Polsce, czy w Niemczech? Gdzie dzisiaj płaci podatek od dochodów osiąganych w tej niemieckiej firmie jedyny jej polski pracownik, żona ministra Grasia?

    Czy celem działania firmy "Agemark" jest tylko zwykłe ukrycie majątku Grasiów nabytego tak samo jak majątek fundacji Kaczyńskich za równowartość paczki papierosów, czy też mamy tu do czynienia z pozostałością po majątku Służby Bezpieczeństwa, wojskowych służb specjalnych PRL, lub zaprzyjaźnionych mocarstw, który uległ zawłaszczeniu na mocy stosownego rozkazu, jak tysiące innych lokali służbowych po SB, KGB i Stasi na terenie byłego PRL-u?

    W sprawie ustalenia prawa własności domu zamieszkiwanego przez Pawła Grasia premier Tusk wsadził głowę w nadmorski piasek. Prezydent Lech Kaczyński ogłosił natomiast, że najbardziej potrzebne jest Polsce zwołanie kolejnego "okrągłego stołu", łącząc to oficjalnie z planowaną ustawą medialną. Pierwszy okrągły stół poprzedzony był tajnymi rozmowami współudziałowców w Magdalence, w willi będącej na stanie SB.

    Listę uczestników porozumienia w Magdalence zatwierdzał generał Kiszczak, który do 1980 roku zarządzał kontrwywiadem wojskowym na Wybrzeżu i kontrolował działalność tzw. wolnych związków zawodowych KOR-owca Borusewicza, który po to wyleciał w 1968 roku jako prześladowany żyd ze studiów, żeby skończyć je potem jako katolik na KUL-u splamionym współpracą z SB przez biskupa-kapusia a w ostatnich dniach znowu nadawaniem politycznie umotywowanych doktoratów honoris causa osobnikom pobawionym honoru. Czy prezydent Kaczyński odwołując się do tradycji kiszczakowskich chciałby znowu zamoczyć Kościół Katolicki w szamranych rozmowach geszefciarzy zabawiających się w polityków?

    Przy "okrągłym stole" Kaczyńskiego odnajdą być może wreszcie wspólny język i wspólny swój interes obie partie, które jeszcze nie tak dawno Radio Maryja nawoływało do zawiązania koalicji biorącej w Polsce: Platforma Obywatelska i Prawo i Sprawiedliwość, odpowiedzialne m.in. za sprzedaż nie jednej willi Pawłowi Grasiowi, lecz wielu budynków i terenów budowlanych na terenach polskich stoczni w ręce biznesmenów wywodzących się z tajnej służby Izraela MOSSAD.

    Najpilniejszą tymczasem dla Narodu Polskiego sprawą jest ujawnić, po kim Paweł Graś odziedziczyl dom i maniery Kaczyńskich.

    Z Frankfurtu nad Menem mówił Stefan Kosiewski

    Kategoria: Pieniądze i polityka Dodany przez sowa 2009-08-11 23:12:48

    To trzeba zrobic tak, zeby nie bylo szumu. HERODY/ Herodenspiel von Stefan Kosiewski, Akt I.

    Dsc_0014
    (download)

    Written by sowa (») today at 11:57 in category HERODY/ Herodenspiel von Stefan Kosiewski, read: 2×

    brentanopark/dsc-0010.jpg

    To trzeba zrobić tak, żeby nie było szumu; dla uwiarygodnienia wersji o prywatnych porachunkach zrobi się syna za wariata a Gronkiewicz-Waltz niemądrze przy tym ogłosi, że sukcesem Tuska jest opłacone miliardową daniną z budżetu państwa polskiego miejsce przy stole w przedpokoju grupy państw euro, bo miliardy z Polski dla Międzynarodowego Funduszu Walutowego nie dały przecież Polsce nawet prawa do przysłuchiwania się obradom premierów rządów państw euro, czyli nie dały dosłownie nic tak samo jak nic nie dało Polsce zawracanie Polakom głowy przez Jarosława Kaczyńskiego johimbiną, czyli jakimś paranoicznym, teoretycznym sumowaniem głosów chazarskich posłańców z Polski w Parlamencie Europejskim, które mogły by być oddane, gdzie te rzekomo polskie głosy oddawane przez żydowskich deputowanych z Polski zbiegały się w rzeczywistości istotnie do jednej kupy jak w chorej wyobraźni Kaczyńskiego biegły po jednej myśli prostej jak drut tylko po to, żeby idąc po linii tego rozumowania Lech Kaczyński pod wpływem tysięcznych porad brata i tysięcy buteleczek alkoholu zakupionych dla potrzeb kateringu lotniczego przez Kancelarię Prezydenta RP mógł bez przeszkód dojść do stołu, przy którym podpisał haniebny Traktat Lizboński zrzekając się suwerenności państwa polskiego na rzecz nadrzędnego, nieformalnego państwa unijnego in spe z flagą, stolicą, eurodeputowanymi i 70 tys. bandą urzędników tylko w Brukseli, a bez federalnego rządu europejskiego, w którego to ręce Tusk i Sikorski chcieliby oddać jak najszybciej ciążące im nominalnie brzemię odpowiedzialności za te wszystkie niepotrzebne morderstwa i cały gwałt w Polsce.

        Tymczasem to nie jest tak łatwo i prosto, ani z tymi eurodeputowanymi z Polski, ani z szumem po zamordowaniu generała Szumskiego. Zacierają bowiem ślady, zmieniają Chazary nazwiska, nazwy partii klucząc i matacząc, żeby nikt nie wiedział, czy Ziobro ma już dziecko z Kotecką, czy jeszcze jest zwolennikiem  mordowania chrześcijańskich Dzieci Bożych wbrew Bożemu przykazaniu: Nie zabijaj, czyli zwolennikiem tzw. wprowadzenia kary śmierci dla Polaków, jak chciał tego Lech Kaczyński pod wpływem niszczycielskiej myśli brata Jarosława. Czy też Czarnecki wypisał się wreszcie ze Samoobrony, w której siedzibie zamordowano na koniec Leppera wieszając w stolicy ciało wicepremiera RP demonstracyjnie na worku bokserskim i sznurze od snopowiązałki, żeby cep zrozumiał, że jest to tradycyjny pocałunek mafii.  

    Generał Szumski został bezsprzecznie zamordowany a jego syn wrobiony i niech się syn Leppera cieszy, że go nie było pod ręką. Natomiast co do tych eurodeputowanych, to należy jasno powiedzieć, że żydokomuna wyłamała się spod rozumowania Kaczyńskiego i za rezolucją potępiającą ACTA głosowali:  Lidia Joanna Geringer de Oedenberg, Bogusław Liberadzki, Wojciech Michał Olejniczak, Joanna Senyszyn, Marek Siwiec, Janusz Władysław Zemke, Adam Gierek, natomiast liberalni deputowani z Platformy powstrzymali się od potępiania ACTA: Rafał Trzaskowski, Lena Kolarska-Bobińska, Róża Thun.   

    Reszta chołoty utrzymywanej w Brukseli od parady głosowała bezmyślnie na jedno kopyto przeciwko rezolucji potępiającej ACTA, czyli zgodnie z życzeniem żydów amerykańskich: Tadeusz Cymański, Marek Józef Gróbarczyk, Michał Tomasz Kamiński, Ryszard Antoni Legutko, Marek Henryk Migalski, Jacek Olgierd Kurski, Mirosław Piotrowski, Tomasz Piotr Poręba, Konrad Szymański, Zbigniew Ziobro - to wybrani z list Prawa i Sprawiedliwości ludzie, a z Platformy: Małgorzata Handzlik, Jolanta Emilia Hibner, Danuta Maria Hübner, Danuta Jazłowiecka, Sidonia Elżbieta Jędrzejewska, Filip Kaczmarek, Jan Kozłowski, Krzysztof Lisek, Bogdan Kazimierz Marcinkiewicz, Jan Olbrycht, Jacek Saryusz-Wolski, Joanna Katarzyna Skrzydlewska, Bogusław Sonik, Jarosław Leszek Wałęsa, Paweł Zalewski, Artur Zasada, Tadeusz Zwiefka. Z PSL-u Pawlaka i Piechocińskiego zgodnie z interesem żydów amerykańskich głosował przeciwko polskiemu interesowi narodowemu: Andrzej Grzyb, Jarosław Kalinowski, Czesław Adam Siekierski.

    Nie zamoczyli, nie głosowali, nie było ich przypadkowo w tym dniu w miejscu pracy, inne... z PiS: Adam Bielan, Paweł Robert Kowal, Ryszard Czarnecki, Janusz Wojciechowski, Jacek Wołosowicz, z PO: Sławomir Witold Nitras, Elzbieta Katarzyna Łukacijewska, Piotr Borys, Jacek Protasiewicz, Jerzy Buzek.  

    Oportunizm Buzka, znanego ubowcom jako TW "Karol", który pamiętajmy podżegał państwa Europy do zbrodniczych nalotów bombowych nocami na bezbronną, uśpioną, cywilną ludność miast Libii nie przewidując tego, że jeszcze kilka dni temu, w końcu stycznia 2012 r. w centralnej części tego pustynnego kraju toczyć będą się walki przy udziale artylerii ciężkiej wojsk rządowych wiernych nie tyle Kadafiemu, co wiernych zasadom oraz Ojczyźnie i broniących swojej wolności przeciwko osadzonej przez NATO antyislamskiej i antybeduińskiej, marionetkowej mafii tak samo skorumpowanej i zastraszonej jak mafia państwowa w Iraku oraz nad Wisłą, gdzie ostatnio Millerowi zaimponował wspomniany oportunizm Buzka, Kowala, Bielana, Wojciechowskiego i Czarneckiego nie biorących udziału w głosowaniu, bo po co się narażać młodzieży manifestującej ostatnio w Krakowie tak samo licznie, jak w białym marszu po zamordowaniu Staszka Pyjasa? I dlatego też Leszek Miller, który podobno wie, jak mądry mężczyzna kończy z polityką, jeśli nie chce skończyć marnie w kupie złomu po helikopterze zaapelował, "by posłowie nad przyjęciem ACTA w ogóle nie głosowali", bowiem jego zdaniem "- To jedyny sposób, który pozwoli wszystkim wyjść z twarzą".  

    Generał Szumski przeszedł chrzest bojowy mafii mocząc w tłumieniu strajków Solidarności w Szczecinie i to mu wyciągają po śmierci ludzie robiący w Polsce za dziennikarzy, bo nikt nie wie, tak na dobrą sprawę mówiąc, skąd on wziął to nazwisko: Szumski, które nosił? Tzn. skąd się wzięło słowo: szum w języku polskim?  

    Czy słowo: szum przyszło do Słowiańszczyzny z Chazarii w IX, czy X wieku z hebrajskich ksiąg, w których  określa niezmiennie czosnek (שום), roślinę wielce użyteczną, konserwującą i leczniczą, antybakteryjną, zabijającą niedobry zapach nieświeżego mięsa, zmieniającą smak potraw, mocno i specyficznie pachnącą? Czy też dopiero w XII i XIII w. przyszło do Polski z Niemiec, gdzie słowo: szum to był dla żydów akronim utworzony z nazw trzech miast niemieckich, w których osiedlili się w średniowieczu ci potomkowie Chazarów, którzy do Niemiec przywędrowali przez Kraj Kanaan (Ruś, Słowację, Polskę, Czechy, Austrię, Bawarię) właśnie do Spyry (dzisiejsza nazwa: Speyer), Wormacji (Worms) i Moguncji (Mainz) korzystając z nadań biskupów rzymskokatolickich, młodszych braci w wierze jak chciał jp2; osoby zainteresowane wywołaną tu tematyką, alfabetem używanym jednako przez język aramejski jak i hebrajski znajdą już w internecie więcej na ten temat w niejednym miejscu: Schin (Sch) für Schpira, Waw (U) für Warmaisa und Mem (M) für Magenza.[1]  

    Należy raczej przyjąć, że słowo: szum przyszło do Słowiańszczyzny może nawet już w VIII wieku albo nawet i wcześniej, gdyż przemawia za tym obecność tego rdzenia słowotwórczego w czeskim słowie Szumawa i serbskim Szumadija, który Brückner(2.) znajduje obok starocerkiewnosłowiańskich:  szum (hałas) i szuma (las), bułgarskiego szumka (chróst leśny). Pokrewieństwo ze słowińskim: oszumlan (nietrzeźwym) wydaje się być późniejszej daty, Brückner nad pochodzeniem tego śladu nie zatrzymuje się, a my dla naszych potrzeb stwierdzamy tylko, iż obecne we współczesnym języku polskim: szumowiny zbiegają się dla ucha słusznie z niemieckim słowem: der Schaum (piana) zapisywanym dawniej jako: schum jak w czeskim šum, šumina, šumovati, które kojarzyły się Słowianom ze spienioną, wzburzoną, płynącą wodą.  

    Zakończmy poematem zatytułowanym: Nocturn a napisanym 10 sierpnia 1998 r. w Czeladzi i opublikowanym w prasie a także zamieszczonym w zbiorze: Oby do Wilna, wydanym w 2000 r. w Katowicach.    

    Prof. František Všetička

      

      NOCTURN  


    Szumy na Tanwii, fale budzone w powietrzu
    Kilka dni później: rzeka spływa z łachy
    Na łachę kaskadą wód po kamieniach,
    Złoty dywan w ostatnich dniach lipca  

    Szamerowany jasną pianą, olchą i brzozą.
    W katedrze buków prowadzi na manowce
    Zauroczonych po Roztoczu w biały dzień
    Kilka dni później.  Ten strumień jednak  

    Czy deszcz w gorącą, duszną noc
    Ze środy na czwartek przez otwarte okno
    Wypełnia niepokój listkami topoli
    Wyrosłych nad domy, sadzonych przez dzień  

    Przez ludzi mieszkających po sąsiedzku.
    Znad Atlantyku, znad La Rochelle wiatr
    W Polsce, gdzie przyszło gościnnie spać,
    A najbliższa rzeka uchodzi od miasta  

    Ujęta murem, kamiennym korytem,
    Zamulona cuchnącą mazią na śmierć
    O milę z fabryką w pejzażu.
    Po osiem godzin w niej, szesnaście  

    To znowu po sześć - taki system: świątek,
    Piątek, dzień wolnego, dwa po nocy
    W szumie maszyn - inny gość.
    A kopalnia - żeński hak  

    Pascal nad przepaścią od paru lat
    Pusty plac węglowy.
    Szumy na Tanwii odległej o kilkaset
    Kilometrów na wschód, wypełniają czas  

    Tego świata dopiero za kilka dni;
    Tej nocy przestrzeń w Kotlinie Kłodzkiej,
    Kilkaset kilometrów na zachód,
    Zajmuje powódź.  

    I znowu tylko rano z radia komunikat;
    Pustkę po nieobecnych wypełnia
    Ich nieobecność  najczęściej
    Już dużo wcześniej.

    Z Frankfurtu nad Menem czytał Stefan Kosiewski  

    Andrzej Lepper został znaleziony martwy. Zgłoszenie do Prokuratury, konsul BURDZY w Kolonii

    european magazine (») | 5. 8. 2011 | read: 210× | comments: 0

    politics/lepper-1.jpg

      Andrzej Lepper ist tod aufgefunden worden. Strafanzeige, der Konsul BURDZY, Botschaft der Republik Polen      Herr Konsul Burdzy in Köln,  ob ich den Staatsanwalt in Frankfurt anrufen sollte, um ihn zu sagen, dass Sie mich ausgerechnet heute angreifen?  read on  
    Stefan Kosiewski To trzeba zrobić tak, żeby nie było szumu; dla uwiarygodnienia wersji o prywatnych porachunkach zrobi się syna za wariata... http://sowa.quicksnake.org/HERODY-Herodenspiel-von-Stefan-Kosiewski/To-trzeba-zrobic-tak-zeby-nie-bylo-szumu-HERODY-Herodenspiel-von-Stefan-Kosiewski-Akt-I
  • Gen. Szumski został zabity. Syn leczył się psychiatrycznie? - Forum - Onet Wiadomości wiadomosci.onet.pl DINTOJRA - krwawa rozprawa wyrównująca porachunki w świecie przestępczym (od hebrajskich słów: din - sąd, proces + tora, prawo)· · · 12 minut(y) temu
  • 2. Aleksander Brückner: Słownik etymologiczny języka polskiego. Warszawa 1996, s.557

    Stefan Kosiewski: Antypolski druk Bundestagu na kanwie... autonomistow Slaska

    Tabelka_2_zydy

    Haniebny druk o judzącej, antypolskiej treści stanowi podstawę do wystąpienia przez rząd RP do rządu RFN z ostrą notą protestacyjną połączoną z niezbędnym żądanieniem usunięcia go spośród dokumentów Bundestagu.   

    (download)

    "Polscy komuniści jasno deklarowali wolę budowy państwa jednolitego narodowo" - kłamliwie stwierdza list otwarty do prezydenta i premiera, Komorowskiego i Tuska podpisany w imieniu tzw. autonomistów śląskich nazwiskiem Jerzy Gorzelik, który to list w przytoczonym zdaniu fałszywie przypisuje komunistom polskość, albowiem nie może Gorzelik utrzymywany na koszt mieszkańców Województwa Sląskiego na pensji Radnego Wojewódzkiego zapominać o tym, że komuniści przyszli do Polski ze Związku Sowieckiego jako sowiecka/ bolszewicka agentura i władza z nadania NKWD, sprawowana przez okrutnych ludzi mających w ogromnej większości  żydowskie pochodzenie narodowe, nie mówiących na ogół po polsku, a mieniących się jeno oszukańczo polskimi patriotami jak marszał Rokosowski i Wanda Wasilewska z tzw. Związku Polskich Patriotów nad rzeką Oką.   

    Jerzy Gorzelik w liście otwartym datowanym na wczoraj, 27 stycznia 2012 r. przyznaje bowiem: "Wraz z oddziałami Armii Czerwonej na Górny Śląsk dotarło zło, które od 1917 roku zbierało krwawe żniwo w Rosji i innych krajach poddanych władzy bolszewików".      

    Gorzelik zna zatem pochodzenie narodowe zła, które określa mianem "komunizm polski", zna żydowski rodowód: Lenina, Trotzkiego, Krupskiej i całej reszty chazarskich bolszewików/ Betteljuden przywiezionych przez wywiad niemiecki pod koniec pierwszej wojny do Rosji jednym pociągiem z zadaniem wykonania dywersyjnej roboty agenturalnej za linią frontu, na tyłach armii carskiej. Tak samo jak wie o żydowskim pochodzeniu Bermana i Bieruta, Cyrankiewicza, Zawadzkiego i Gomułki, Jaruzelskiego, Rakowskiego i Kiszczaka, którzy urodzeni pod władzą Związku Sowieckiego i na terenach nieludzkiego imperium, a dającego żydom warunki do wszechstronnego rozwoju nie tylko w Autonomicznej Republice Zydowskiej Birobidżan, gdzie nie musieli oni kryć swego pochodzenia narodowego ale i w każdym innym miejscu opanowanego przez to Zło świata.  

    Vita nuova. Warunkiem osiągnięcia szczęścia przez człowieka w czasach realizacji ideii komunizmu było wyrzeczenie się przez tego starego człowieka posiadanej dotąd tożsamości religijnej, kulturowej i narodowej na rzecz nowej tożsamości człowieka komunistycznego. Ojczyzną komunistów była partia komunistyczna zarządzana ze stolicy światowego komunizmu. Młodym ludziom należy zawsze mówić wyraźnie: nie było nigdy tzw. polskich komunistów, jak nie ma tzw. polskich żydów, bowiem nauka nie dopuszcza do krzyżowanie ze sobą takich określeń i pojęć jak: ryba i grzyb. Nie ma rybich grzybów i grzyb rybich, a może być za to karp po żydowsku i jest rydz, najsmaczniejszy polski grzyb. Bo tak chce Pan Bóg, w którego wierzymy.  

    Wczoraj w niemieckim Bundestagu Marceli Reich-Ranicki wystąpił z patetyczną mową literacką na okoliczność tzw. wyzwolenia KL Auschwitz, czyli wkroczenia żołnierzy sowieckich do opuszczonego kilka dni wcześniej przez Niemców obozu koncentracyjnego w historycznie śląskim Oświęcimiu.  

    Mówca przyznał niejako mimochodem, iż współpracował z niemieckim okupantem jako pracownik Judenratu w Getto. Nie uznał się przy tym bynajmniej za współwinnego, wspólnika hitlerowskich oprawców; był tylko tłumaczem, narzędziem w rękach tych żydów, którzy innych żydów kierowali do robót na rzecz Rzeszy. Do deportacji i na wysyłkę w Nieznane.  

    Pomagał w selekcjach na Umschlagplatzu, współdziałał ze Złem hitlerowskim. Nie spotkała go jednak za to nigdy żadna kara, bowiem po 1945 r. przeszedł do swoich, żydowskich komisarzy z NKWD i został mianowany Konsulem PRL w Londynie. Stamtąd wysyłał zdemobilizowanych i zdezorientowanych oficerów Wojska Polskiego w łapy żydowskich oprawców z MBP i UB.  

    Szli wracający do Ojczyzny Polacy na pewną śmierć i do więzienia w PRL-u, a Marceli Reich-Ranicki zmienił po paru latach znowu front i przeprowadził się do pracy w Republice Federalnej Niemiec, gdzie zajął się zawodowo krytyką literacką we wpływowej gazecie  Frankfurter Allgemeine Zeitung. Przez lata ten człowiek, który nie umiał w swoim życiu nigdy odróżnić dla potrzeb publicznych Dobra od Zła, decydował tak samo jak w Polsce żydokomunista i pedał Bereza o tym, kogo z żydowskich grafomanów uznać za wybitnego pisarza, a kogo żydowscy recenzenci winni pominąć niszczycielskim milczeniem.  

    Mówienie prawdy o niecnych czynach ludzi takich jak Marcel Reich-Ranicki może być obrzucone błotem pomówień o antysemityzm, bowiem ludzie głupi, wredni a podli obrzucają obżydliwymi pomówieniami ludzi mówiących prawdę, gdyż kamieniami nie mogą bezkarnie obrzucać. A nie wiedzą przy tym, co czynią, tzn. nie są ubogaceni we wiedzę o tym, co to jest ten tzw. antysemityzm, który w Niemczech doczekał się już uznania za naukę i posiada  wielką rzeszę instytucji naukowych utrzymywanych przez państwo oraz wielu, bardzo dobrze opłacanych profesorów, których awansom naukowym przez lata nie stał na przeszkodzie brak definicji słowa: antysemityzm.  

    Definicję słowa "antysemityzm" przyniosła bowiem dopiero Drucksache 17/ 7700 opublikowana z datą 10.11.2011 r. przez ten sam Deutscher Bundestag, w którym wczoraj przemawiał dramatycznie łamiącym się głosem czczony przez swoich starzec, który jeszcze nie tak dawno w kabotyński sposób odrzucał publicznie godności i nagrody, którymi na starość był przez nich obdarzany.  

    Z definicji antysemityzmu, która została we wspomnianym druku urzędowym opublikowana z mocą prawa na str. 9. w oparciu o roboczą definicję antysemityzmu wypracowaną przez Unię Europejską wiadomo, że może być uznane za antysemityzm "takie określone pojmowanie żydów,  które wyraża się jako nienawiść w stosunku do żydów. Antysemityzm kieruje się w słowie i czynie przeciwko żydowskim i nieżydowskim osobom indywidualnym oraz ich własności jak również przeciwko żydowskim insytucjom wspólnotowym" (ibid.).  

    Taka definicja antysemityzmu, przyjęta za roboczą w Unii Europejskiej, została w urzędowej wersji obowiązującej w RFN rozwinięta o stwierdzenie, że jest to zaledwie definicja robocza, która w legislacyjnych pracach  organów  państw unijnych może jedynie służyć jako wskazówka i podstawa:"Handreichung", co w dosłownym znaczeniu słowa należałoby oddać jako boski dotyk delikatnej, łagodnej ręki składanej na przedramieniu człowieka, którego porywczość i gwałtowność chciałoby się wtajemniczyć w istotę tego, czego żadna definicja nic nie nauczy w życiu i nie poprowadzi do niczego dobrego.  

    Gorzelik obwinia o Polskość komunistów, którzy przyszli do Polski w   pochodzących wprost z Autonomicznej Republiki Zydowskiej Związku Sowieckiego, a do których przystał w 1945 r. Marceli Reich-Ranicki, i zajmuje się w liście otwartym do Tuska i Komorowskiego samą tylko krzywdą jednej narodowości niemieckiej, a przemilcza z jakiegoś powodu narodowość żydowską dotkniętą represjami komunistycznymi w PRL-u po 1945 r. w sposób prowadzący do zaplanowanego przez żydokomunistów wyniszczenia tej tożsamości narodowej żydowskiej, budowanej i utrzymywanej głównie w języku jidisz. Do zatarcia śladu po tej narodowości na polskiej ziemi i w świadomości ludzi, których dzieci nie czują się dzisiaj jednak na Sląsku Polakami, bo odczuwają swoją obcość wśród Polaków myślących i odczuwających inaczej, niż oni, dlatego kreują dla swoich potrzeb sztuczną narodowość śląską i domagają się dla tej narodowości autonomii administracyjnej w Polsce i spotykają się ze zrozumieniem a także akceptacją dla tej chucpy ze strony kryptosyjonistów z Platformy Obywatelskiej, którzy w Katowicach zawiązali ze swoimi koalicję sprawującą władzę samorządową w nominalnie jeszcze polskim Województwie Sląskim.  

    Jerzy Gorzelik nie nazywa rzeczy po imieniu, nie zmierza prostą drogą do Prawdy o historycznych wydarzeniach, które miały miejsce w Polsce uczynionej po 1945 r. na mocy postanowień alianckich  antypolskim, antyniemieckim, antycygańskim, antyukraińskim i antyżydowskim PRL-em, lecz wije się jak wąż z myślą zawiłą i pokrętną, która kłamstwo i mistyfikacje żydokomunistów szyfruje po latach klucząc i czyniąc zrozumiałą (a być może i zabawną dla wtajemniczonych, swoich), ale dla ludzi uczciwych i prawych robi rzecz niesmaczną i w ramach naturalnych odruchów wymiotnych zdrowego człowieka oddaje żydoślązakowi - zgodnie z przypowieścią o Jezusie i monecie - to, co jego - nie nakazując przy tym wprost: sprzątnij!  

    Bo czyż ten krawiec, który źle materiał skroił, będzie umiał naprawić? Czy Gorzelik albo i Reich-Ranicki pojmie kiedyś swoją nikczemność wymykającą się oskarżeniom o antysemityzm? Czy nikczemnik przystanie na nicość, którą wypełnił skutecznie całe swoje życie?  

    "Wielu Zydów wstąpiło do NKWD po to właśnie, by tropić morderców swoich rodzin. Niektórzy przeszukiwali później obozy jenieckie, poszukując esesmanów i gestapowców. Współpraca z nowymi, komunistycznymi władzami ożywiła dawny stereotyp żydokomuny. Polskie i ukraińskie podziemie zbrojne traktowało Zydów tak samo, jak komunistów" - mowa w pracy Andrzeja Zbikowskiego "Zydzi" (s.270). Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 1997.  

    Nie należy lekceważyć wskazań ukrytych w mądrych dla wszystkich ludzi zapytaniach żydowskich, bo kieruje nimi przyjazna, delikatna ręka składana na przedramieniu człowieka, którego porywczość niczego wszak nie nauczy i nie poprowadzi do niczego dobrego.  

    Łagodnością rozjaśnień prowadzących narody prostą drogą po morzach cierpień niemożliwych przecież do przedstawienia w listach otwartych fałszywych apostołów nowej wiary w cudowną, nową, śląską narodowość żydowską, odsyła zatem chętnych a spragnionych wiedzy o życiu żydów po 1945 r. na Dolnym i na Górnym Sląsku, w Łodzi, Warszawie, Szczecinie i wszędzie tam na Ziemiach Odzyskanych, gdzie żydokomuniści likwidowali odradzające się po latach okupacji kulturalne i religijne żydostwo, stowarzyszenia sportowe i teatry, żeby kierować wszystko na drogę kolejnej aliji do Palestyny, którą syjoniści uznali za docelowe miejsce żyda na ziemi.  

    Na mocy umowy zawartej 6 lipca 1945 r. między rządami Warszawy i Moskwy przyjechało ze Związku Sowieckiego tylko w ciągu kilku pierwszych miesięcy tegoż roku ponad 200 tys. żydowskich "repatriantów".   Nie mając akceptacji dla rozwoju swojej, żydowskiej tożsamości we Wałbrzychu, Bielawie, Krakowie, na Górnym i Dolnym Sląsku wyjeżdżali do Palestyny transportami przez Kudowę i Mieroszów jak jeszcze w 1944 r. wyjeżdżali z Wilna, Kowna i Równego transportami przez Krosno i Sanok, które organizowała działająca w ukryciu Koordynacja Syjonistyczna Bricha współpracująca z legalnymi partiami żydowskimi.  

    Praca Zbikowskiego oparta jest na badaniach naukowych a napisana i wydana została w niezwykle przystępny i wdzięczny sposób; podarowałem jej egzemplarz Ignacemu Bubisowi, kiedy żył jeszcze we Frankfurcie a jeden z mostów nie został jeszcze nazwany jego imieniem, gdyż nie było takiej potrzeby. Most wiódł od wieków spod katedry w centrum na Sachsenhausen, której to dzielnicy nie należy łączyć z lagrową przeszłością, lecz z historyczną  obecnością Saksońską na południowym brzegu miasta, które w swojej nazwie zatrzymało miejsce przeprawy Franków a dopiero za Hitlera wszystkie te mosty i ulice wokół miały zostać nazwane jak nie Goebbels-Brücke, to przecież właśnie nazwiskami takich samych próżnych i  bezmyślnych dygnitarzy jak lotnisko w Gdańsku.  

    Bubis kierował przy mnie przez telefon organizacją gmin żydowskich w Niemczech, ustałał przed wyborami szczegóły. Nie krępowała go obecność polskiego poety oraz nauczyciela języka polskiego w Niemczech.  A ja nie wchodziłem z nim w rozważania na temat błędu, który pewnie zrobił za autora książki drukarz podając, że "w całym aparacie MBP pracowało zaledwie 1,7 % Zydów" (s. 274), bo czy to trzeba zaraz o wszystkich drobiazgach zachwalając całość?  

    Bubis szedł dla mnie prostą drogą geszefciarza i przedstawiciela swojego narodu; nie udawał kogoś innego, niż w rzeczy samej był, nie krył swojej żydowskiej tożsamości narodowej pod płaszczykiem wymyślonej śląskości, łódzkości, czy zagłębiakowości - był żydem  żyjącym obok mnie w historycznie niemieckim Frankfurcie jak Arno Lustiger z Będzina i Janusz Bodek, który od lat nie udziela się na rzecz Fundacji Zydowskiej kierowanej przez Marka Szukalaka w Łodzi, a w 1985 r. miał się za Bóg wie kogo, bo robił przy Wallmanie, burmistrzu Frankfurtu na posadzie referenta w Wydziale Kultury i jedna z jego uwag na temat powstawania i oddziaływania literackiego tekstu, zawarta w pracy opublikowanej w podfrankfurckim Königstein w 1986 r. w trudny do ustalenia drogą naukową sposób odnotowana została w bibliografii jedynej jak dotąd Drucksache Bundestagu regulującej  antysemityzm w Niemczech na str. 4 .    

    Praca ta wspominając starcie Bubisa z Martinem Walserem, w wątpliwy raczej sposób uzasadnia stosowanie tzw. działań prewencyjnych w stosunku do ludzi, którzy nie są z pewnością ani wrogami żadnego indywidualnego żyda, ani nie dali się nigdy poznać z zachowań, czy też wypowiedzi antyżydowskich, nacechowanych złą myślą, czy wolą (s.5).  

    Druk Bundestagu odnoszący się do tematu: antysemityzm mówi o trzech kryteriach podnoszonych przez grupę tzw. ekspertów; wymieńmy zatem, że po pierwsze pod pojęciem antysemityzmu rozumie się nienawiść jako wrogość w stosunku do żydów jako żydów, tzn. rozstrzygające dla artykułowanego odrzucenia żydów związane miałoby być z rzeczywistym pochodzeniem żydowskim danego osobnika lub grupy osobniczej, może się jednak rozciągać także na państwo Izrael, które rozumiane jest jako państwo żydowskie. PO drugie: antysemityzm może artykułować się w różny sposób: od prostackiego nastawienia, przez werbalną defamację, postulaty polityczne, osobiste prześladowanie, wyniszczenie egzystencjalne. Po trzecie antysemityzm może występować w różnych formach jako: religijny, socjalny, polityczny, nacjonalistyczny, rasistowski, wtórny oraz antysyjonistyczny (s.9).  

    Nie jest natomiast z definicji przyjętej przez Bundestag antysemityzmem słuszna krytyka tzw. fałszywych żydów za ukrywanie turecko-tatarskiego, chazarskiego pochodzenie pod powłoką żydowskich ksiąg świętych, języka jidisz i żydokomunizmu połączonego z kryptosyjonizmem w celach zakrytych zmową przed światem przez tę światową wspólnotę złoczyńców.  

    Z tego względu Jerzy Gorzelik i cały ruch rzekomych autonomistów śląskich z punktu widzenia nauki należy uznać za taki sam błąd w rozwoju ludzkości jak sabateizm w Turcji XVII w., który polegał z grubsza mówiąc na tym, że  Sabatai Cwi schodził z grupą swoich wyznawców na samo dno grzechu, aby wyzwolić ze zła iskry boskości. Dla osobistych korzyści przyjmowali na tam na siebie w pozorny sposób wiarę muzułmańską, czy katolicyzm jak Jakub Frank, żeby w głębi ducha pozostać jednak sobą. (Alina Cała: Historia i kultura Zydów polskich. Warszawa 2000, s. 294).  

    Z ruchu neokatechumenatu muzułmańskiego, a konkretnie z sekty dönmejczyków wywodzili się nawiasem mówiąc znaczący działacze ruchu młodotureckiego, do których nawiązywał nazwą Ruch Młodej Polski przekształcony w Klub Dziekania, AWS i różne inne wcielenia Szechiny łącznie z Radiem Maryja i Telewizją TRWAM. Lech Kaczyński nie uniknie w kabale związków z pierwszym prezydentem Turcji, Atatürkiem, na którego nie wolno bezkarnie powiedzieć złego słowa w Niemczech w związku z jego pochodzeniem żydowskim, natomiast we Francji będzie można osądzić sprawców zagłady Narodu Ormiańskiego oraz innych chrześcijańsjkich narodów u schyłku imperium otomańskiego zaraz po tym, jak tylko Sarkozy zatwierdzi prawo przyjęte już przez obie izby parlamentu francuskiego.  

    Druk przyjęty oficjalnie przez Buundestag w listopadzie 2011 r. wyraźnie stwierdza, że nie można mówić o antysemickim nastawieniu przy niechęci do żydów  umotywowanej ich indywidualnymi wystąpieniami.   Nie jest więc niczym złym nazwanie Gorzelika i jego listu otwartego do Tuska i Komorowskiego chucpą.  

    List otwarty Gorzelika używa demagogicznych zwrotów, mówi o "zbrodni na naszej pamięci" i budzi w Polakach atawistyczne odruchy przez użycie sformułowania takiego jak np.: "Pajęczyna kłamstw", a przecież nie odnosi przy tym do mieszaniny bredni i pseudohistorycznych półprawd wymieszanych w skompilowanych ściągniętych bezprawnie z internetu i przetłumaczonych na polski a firmowanych żydowskim nazwiskiem Henryk Pająk przy naruszeniu praw autorskich ujętych w umowie ACTA podpisanej 26 stycznia 2012 r. w Japonii przez ambasadora RP.  

    Z powyższych względów nie ma podstaw naukowych dla występowania w polskiej rzeczywistości żydowskiego ruchu tzw. autonomistów śląskich i fałszywego ujmowania się przez tę sektę po stronie jakichkolwiek ofiar żydokomunistycznych nieprawości.  

    Tabelka_zydy

    Zagadką dla każdej nauki pozostaje natomast absurdalne pomówienie 15 do 20 proc. społeczności w Niemczech o antysemityzm (s.52), natomiast jawnie antypolską i obżydliwą prowokacją  jest niezasłużone umieszczenie Polski na pierwszym miejscu pośród innych, antysemich rzekomo państw wymienionych w dokumencie Bundestagu udostępnionym ostatnio w internecie z datą 10.11.2011 r.  

    Tabelka_3_zydy

    Haniebny druk o judzącej, antypolskiej treści. stanowi podstawę do wystąpienia przez rząd RP do rządu RFN z ostrą notą protestacyjną połączoną z niezbędnym żądanieniem usunięcia go spośród dokumentów Bundestagu.    

    Z Frankfurtu nad Menem mówił Stefan Kosiewski. 

    Die Drucksache 17/ 7700 von 10.11.2011:   http://dipbt.bundestag.de/dip21/btd/17/077/1707700.pdf  

    http://autonomia.pl/n/list-otwarty-do-prezydenta-rp-i-prezesa-rady-ministrow-...